Jeszcze żyję :(
e:Mam dosyć siebie,ciągle jęczę, zawracam komuś głowę, jestem beznadziejna. Dosyć! Chcę umrzeć!!!
poniedziałek, 4 stycznia 2016
sobota, 5 grudnia 2015
bezowocnie szukam pomocy :(
Doszłam do wybitnie odkrywczego wniosku, że nie poradzę sobie sama z... niczym.
Według tych definicji:
"Do umiarkowanego stopnia niepełnosprawności zalicza się osobę z naruszoną sprawnością organizmu, niezdolną do pracy albo zdolną do pracy jedynie w warunkach pracy chronionej lub wymagającą czasowej albo częściowej pomocy innych osób w celu pełnienia ról społecznych."
"Do lekkiego stopnia niepełnosprawności zalicza się osobę o naruszonej sprawności organizmu, powodującej w sposób istotny obniżenie zdolności do wykonywania pracy, w porównaniu do zdolności, jaką wykazuje osoba o podobnych kwalifikacjach zawodowych z pełną sprawnością psychiczną i fizyczną, lub mająca ograniczenia w pełnieniu ról społecznych dające się kompensować przy pomocy wyposażenia w przedmioty ortopedyczne, środki pomocnicze lub środki techniczne."
podpadam pod stopień umiarkowany, chociaż orzeczenie miałam na lekki. Łotewer.
Rozglądam się za AONem-wolontariuszem (a dokładniej: asystentką-wolontariuszką), bodaj w wersji zdalnej.
Póki co, bez skutku.
Według tych definicji:
"Do umiarkowanego stopnia niepełnosprawności zalicza się osobę z naruszoną sprawnością organizmu, niezdolną do pracy albo zdolną do pracy jedynie w warunkach pracy chronionej lub wymagającą czasowej albo częściowej pomocy innych osób w celu pełnienia ról społecznych."
"Do lekkiego stopnia niepełnosprawności zalicza się osobę o naruszonej sprawności organizmu, powodującej w sposób istotny obniżenie zdolności do wykonywania pracy, w porównaniu do zdolności, jaką wykazuje osoba o podobnych kwalifikacjach zawodowych z pełną sprawnością psychiczną i fizyczną, lub mająca ograniczenia w pełnieniu ról społecznych dające się kompensować przy pomocy wyposażenia w przedmioty ortopedyczne, środki pomocnicze lub środki techniczne."
podpadam pod stopień umiarkowany, chociaż orzeczenie miałam na lekki. Łotewer.
Rozglądam się za AONem-wolontariuszem (a dokładniej: asystentką-wolontariuszką), bodaj w wersji zdalnej.
Póki co, bez skutku.
piątek, 4 grudnia 2015
higiena
Zastanawiam się, czy jestem uczulona na ocet, czy jednak nie dopłukałam prania. A może po prostu dostaję wysypki z brudu? Od kilku dni chodzę i śpię w tych samych ciuchach. Wczoraj (albo przedwczoraj, nie pamiętam) umyłam twarz i zęby. To wszystko. Ponieważ moja skóra ma skłonność do pękania tu i ówdzie, jeśli nie jest odpowiednio traktowana, bolą mnie pięty. Prawie nic dziś nie jadłam, bo musiałabym tym celu umyć patelnię (myślałam o wegańskich plackach), a nie miałam na to siły.
I pomyśleć, że jako dziecko miałam nerwicę natręctw objawiającą się nieustannym myciem... A w okolicach dwudziestki liczyłam godziny, by nie myć głowy częściej niż co dobę...
Zabawne to wszystko...
Z wyjątkiem sytuacji moich zwierząt, ale nie mam siły o tym pisać, nie teraz.
I pomyśleć, że jako dziecko miałam nerwicę natręctw objawiającą się nieustannym myciem... A w okolicach dwudziestki liczyłam godziny, by nie myć głowy częściej niż co dobę...
Zabawne to wszystko...
Z wyjątkiem sytuacji moich zwierząt, ale nie mam siły o tym pisać, nie teraz.
środa, 2 grudnia 2015
człowiek to śmieszny zwierz
Źle mi.
Nie radzę sobie z niczym, nie obchodzę nikogo, jedna szczurcia gdzieś mi nawiała, drugą trzeba będzie uśpić, jestem głodna(mam jeszcze trochę kaszy i marchewki z groszkiem, ale jeśli to zjem, nie będzie śniadania), kończy się herbata, powinnam robić mnóstwo rzeczy, zimno w domu, chce umrzeć (jak zawsze), pieką mnie ślepia, od zeszłego tygodnia nie jadłam jabłek(!)...
PS.Tytuł dotyczy drugiego z szeregu nieszczęść. Normalnie sama wszystkich mam pod ogonem, ale jak jest źle, znienacka zaczyna mi być tam niewygodnie ;)
Nie radzę sobie z niczym, nie obchodzę nikogo, jedna szczurcia gdzieś mi nawiała, drugą trzeba będzie uśpić, jestem głodna(mam jeszcze trochę kaszy i marchewki z groszkiem, ale jeśli to zjem, nie będzie śniadania), kończy się herbata, powinnam robić mnóstwo rzeczy, zimno w domu, chce umrzeć (jak zawsze), pieką mnie ślepia, od zeszłego tygodnia nie jadłam jabłek(!)...
PS.Tytuł dotyczy drugiego z szeregu nieszczęść. Normalnie sama wszystkich mam pod ogonem, ale jak jest źle, znienacka zaczyna mi być tam niewygodnie ;)
poniedziałek, 9 listopada 2015
:(
Chcę umrzeć. Jak najszybciej.
Wychodzenie z domu to męka. Myślenie o tym strasznie mnie denerwuje. Chyba przejęłam stany lękowe od Brata - ma problem z pierwszą wizytą.
Nigdy nie lubiłam opuszczać domu. W podstawówce wielokrotnie "wagarowałam" w ten sposób - zostawałam w domu, trochę sprzątałam, żeby udobruchać Mamę (oraz sumienie).
Piszę tego posta po trochu od prawie godziny. Uspokoiłam się trochę, może dam radę pójść spać.
Wychodzenie z domu to męka. Myślenie o tym strasznie mnie denerwuje. Chyba przejęłam stany lękowe od Brata - ma problem z pierwszą wizytą.
Nigdy nie lubiłam opuszczać domu. W podstawówce wielokrotnie "wagarowałam" w ten sposób - zostawałam w domu, trochę sprzątałam, żeby udobruchać Mamę (oraz sumienie).
Piszę tego posta po trochu od prawie godziny. Uspokoiłam się trochę, może dam radę pójść spać.
niedziela, 8 listopada 2015
-
Dlaczego człowiek tak idiotycznie przeżywa, że nikogo nie obchodzi, skoro "obchodzenie" go irytuje?
Czy po prostu dlatego, że jestem głupia?
Czy po prostu dlatego, że jestem głupia?
sobota, 24 października 2015
czy jestem wampirem energetycznym?
Takie pytanie zadałam dwu bliskim koleżankom. SMS-em, żeby było swobodniej i bardziej niezobowiązująco (kocham SMS-y!)
Jedna odpowiedziała żartobliwie.
Druga poważnie.
Zdaje się, że jestem. Nie wiem, jak się z tego wyleczyć:(
Jedna odpowiedziała żartobliwie.
Druga poważnie.
Zdaje się, że jestem. Nie wiem, jak się z tego wyleczyć:(
sobota, 3 października 2015
...
Zastanawiam się, czy jest sens pisać. Czy komukolwiek może się to przydać?
Trzy dni temu zrezygnowałam z wizyty u dr R., na korzyść jedzenia.
Wszystko już zjedliśmy...
Trzy dni temu zrezygnowałam z wizyty u dr R., na korzyść jedzenia.
Wszystko już zjedliśmy...
poniedziałek, 21 września 2015
...
Nie rozumiem ludzi. Nie potrafię się z nimi porozumieć (i przeważnie nie chcę;). Ale nie lubię wystawiać nikogo do wiatru, obrażać itd. - a jednak to robię :( Także w necie. Znów ktoś się na mnie obraził (nawet 2 ktosie), a przecież nie miałam takiego zamiaru...
Szkoda, że kontakt z ludźmi jest konieczny :(
Szkoda, że kontakt z ludźmi jest konieczny :(
sobota, 29 sierpnia 2015
ha, ha!
Ależ dziś miałam pobudkę!
Zadzwoniła mama jedynego ucznia, żeby odwołać dzisiejszą lekcję :(
Nie wiem, co robić...
A ludzie się dziwią, że biorę te leki i biorę, a nic nie pomagają ;)
Zadzwoniła mama jedynego ucznia, żeby odwołać dzisiejszą lekcję :(
Nie wiem, co robić...
A ludzie się dziwią, że biorę te leki i biorę, a nic nie pomagają ;)
piątek, 28 sierpnia 2015
no dobrze...
Spełzłam z łóżka, umyłam twarz, byliśmy na długim spacerze, zjadłam kawałek pizzy od koleżanki. Skoro nie poszłam jeszcze spać, znaczy, że jest jeszcze czwartek, więc czas na czwartkowy różaniec. Nie ma to wiele sensu, ale obiecałam. Jest też czas na szczurzy wybieg - j.w.
Piątek jest moim dniem bez fb, teoretycznie powinnam mieć więc dość czasu, by nadrobić cały tydzień...
Piątek jest moim dniem bez fb, teoretycznie powinnam mieć więc dość czasu, by nadrobić cały tydzień...
czwartek, 27 sierpnia 2015
nic nie ma sensu
W tym: wstanie z łóżka, mycie, zrobienie herbaty...
Jestem słaba jak zdychający mysikrólik.
Tylko zdechnąć jakoś nie mogę :(
Jestem słaba jak zdychający mysikrólik.
Tylko zdechnąć jakoś nie mogę :(
niedziela, 16 sierpnia 2015
:(
Szczurcia nie żyje :(
Miałam już plan, chciałam dziś pojechać do weta od gryzoni po znajomości, specjalnie nie poszłam spać, żeby wybrać się tam przed upałem...
Na szczurzej grupie na fb o takich jak Białaczka mówi się "heart rat". Była najmilszym szczurem w moim życiu :(
Miałam już plan, chciałam dziś pojechać do weta od gryzoni po znajomości, specjalnie nie poszłam spać, żeby wybrać się tam przed upałem...
Na szczurzej grupie na fb o takich jak Białaczka mówi się "heart rat". Była najmilszym szczurem w moim życiu :(
sobota, 15 sierpnia 2015
za dobrze mi było...
Sytuacja z każdym dniem się pogarsza. Co rozwiążę jeden problem, pojawiają się dwa następne...
Zachorowała moja ulubiona wistarka, Białaczka. Pełza zamiast chodzić i ma śmiesznie skręconą głowę. Byłam z nią u najbliższego weta, dostała antybiotyk (?). Lekarz twierdzi, że ona nie cierpi, zawszeć to jakaś pociecha. W sumie nawet gdyby mnie było stać na szczurzego weta wahałabym się z pojechaniem tam dzisiaj. Wszyscy są daleko, a upał wciąż trwa.
Reszta mojego stada jakoś dycha, ale bardzo się martwię o znajomego psa i kocicę.
Zachorowała moja ulubiona wistarka, Białaczka. Pełza zamiast chodzić i ma śmiesznie skręconą głowę. Byłam z nią u najbliższego weta, dostała antybiotyk (?). Lekarz twierdzi, że ona nie cierpi, zawszeć to jakaś pociecha. W sumie nawet gdyby mnie było stać na szczurzego weta wahałabym się z pojechaniem tam dzisiaj. Wszyscy są daleko, a upał wciąż trwa.
Reszta mojego stada jakoś dycha, ale bardzo się martwię o znajomego psa i kocicę.
wtorek, 11 sierpnia 2015
wrrr...
Nie dość, że trwa wciąż "fala upałów" (a konkretnie: tsunami), dopadła mnie jakaś podejrzana franca. Pewnie uczulenie. Wygląda jak oparzenie pokrzywą, tylko że pokrywa całe ciało. I swędzi :(
piątek, 7 sierpnia 2015
...
Właśnie straciłam "pracę" (jedną z dwu).
Trochę się cieszę, jak to ja - w obliczu obecnej klęski żywiołowej brak konieczności wychodzenia z domu za dnia jest pewną ulgą.
Z drugiej... Niełatwo było przeżyć tydzień za 100 zł, za 50 będzie to jeszcze trudniejsze :(
Zamierzam spać całymi dniami (noce szkoda marnować, temp. spada poniżej 25 stopni).
Trochę się cieszę, jak to ja - w obliczu obecnej klęski żywiołowej brak konieczności wychodzenia z domu za dnia jest pewną ulgą.
Z drugiej... Niełatwo było przeżyć tydzień za 100 zł, za 50 będzie to jeszcze trudniejsze :(
Zamierzam spać całymi dniami (noce szkoda marnować, temp. spada poniżej 25 stopni).
piątek, 31 lipca 2015
uff!
Na szczęście jutro pracuję :)
Groził nam brak jedzenia co najmniej do poniedziałku, tydzień był trochę ubogi w zarobki.
No dobrze, może nie tyle brak, ile żebranie po znajomych ;) Też niefajne :(
Groził nam brak jedzenia co najmniej do poniedziałku, tydzień był trochę ubogi w zarobki.
No dobrze, może nie tyle brak, ile żebranie po znajomych ;) Też niefajne :(
środa, 29 lipca 2015
na biegunach
Myślę, że jednak mam dwubiegunówkę.
Tyle tylko, że faza manii spotyka mnie rzadko i trwa krótko.
***
Przeniosłam się ostatnio ze spaniem z łóżka na kanapę do drugiego pokoju - jest chłodniej i (czasem) mieścimy się we trójkę z nowym psem. W ten sposób sprytnie rozwiązałam problem ścielenia łóżka ;)
Mycie zębów co wieczór wciąż jest trudne.
Tyle tylko, że faza manii spotyka mnie rzadko i trwa krótko.
***
Przeniosłam się ostatnio ze spaniem z łóżka na kanapę do drugiego pokoju - jest chłodniej i (czasem) mieścimy się we trójkę z nowym psem. W ten sposób sprytnie rozwiązałam problem ścielenia łóżka ;)
Mycie zębów co wieczór wciąż jest trudne.
czwartek, 9 lipca 2015
idiotyczny tekst nt. D
Jeśli nie wiesz nic o depresji, przeczytaj te wypociny. Dowiesz się, czym depresja NIE JEST.
środa, 8 lipca 2015
środa, 10 czerwca 2015
czwartek, 4 czerwca 2015
buu...
Mycie zębów przed spaniem to b. trudna sprawa. Zwłaszcza, kiedy rezygnuję ze snu... A potem znienacka usypiam :(
Pocieszam się myślą, że suplementacja witaminą D powinna mnie ochronić przed próchnicą ;)
Pocieszam się myślą, że suplementacja witaminą D powinna mnie ochronić przed próchnicą ;)
wtorek, 2 czerwca 2015
tylko tydzień poślizgu :D
Pomysł Dany to wyznaczanie sobie zadań-nie-do-odrzucenia, każdego tygodnia jedno więcej. Zadania są malutkie, dla normalnych ludzi niezauważalne. W jej przypadku dotyczą gospodarstwa domowego, u mnie będzie nie tylko to.
A zatem w zeszłym tygodniu zaczęłam z pierwszym: ścielenie łóżka.
Brzmi dziwnie? Nie dla mnie. Owszem, z zasady przykrywam je kapą/kocem/czymś tam, ale teraz zaczęłam najpierw usuwać "gruz". Książki, czasopisma, ze dwa długopisy, kabel od lapka, tona okruchów...
Przez 7 dni było w porządku, mam nadzieję, że mi to wejdzie w krew.
Zadanie-nie-do-odrzucenia od tego tygodnia: przed pójściem spać umyć zęby. Dla mnie to wcale nie jest takie oczywiste... :(
A zatem w zeszłym tygodniu zaczęłam z pierwszym: ścielenie łóżka.
Brzmi dziwnie? Nie dla mnie. Owszem, z zasady przykrywam je kapą/kocem/czymś tam, ale teraz zaczęłam najpierw usuwać "gruz". Książki, czasopisma, ze dwa długopisy, kabel od lapka, tona okruchów...
Przez 7 dni było w porządku, mam nadzieję, że mi to wejdzie w krew.
Zadanie-nie-do-odrzucenia od tego tygodnia: przed pójściem spać umyć zęby. Dla mnie to wcale nie jest takie oczywiste... :(
wtorek, 26 maja 2015
no nieźle!
Przez cztery miesiące nie napisałam tu ani słowa.
Wbrew pozorom nie oznacza to, że nic się nie działo w moim życiu. Działo się sporo.
W lutym udało się wyadoptować suczkę, która mieszkała u mnie od połowy listopada. W marcu (a dokładniej, przez cały Wielki Post) nie jadłam mięsa, co okazało się całkiem łatwe (nierobienie jest zawsze dla mnie prostsze niż robienie;). W kwietniu udało mi się spędzić Wielkanoc jednoosobowo, co nie było jednak tak fajne, jak być powinno, bo byłam trochę chora (dlatego wykręciłam się od spotkania z rodziną). W maju poszłam do mojej lekarki z aktualną diagnozą - albo mam dwubiegunówkę, albo jest lepiej(!). Albo jedno i drugie;)
Obecnie jest - powiedzmy - średnio. Byłoby dobrze, gdyby nie śmierć mojej suki w zeszłym tygodniu:(
Zmieniła mi się koncepcja bloga, częściowo pod wpływem Dany White z aslobcomesclean.com. Ciekawe, czy dam radę pisać codziennie, czy nie uświerknę z nudów...
Zapiski codzienne rozpoczynam jutro (tzn. dziś, ale po oficjalnym spaniu;).
Wbrew pozorom nie oznacza to, że nic się nie działo w moim życiu. Działo się sporo.
W lutym udało się wyadoptować suczkę, która mieszkała u mnie od połowy listopada. W marcu (a dokładniej, przez cały Wielki Post) nie jadłam mięsa, co okazało się całkiem łatwe (nierobienie jest zawsze dla mnie prostsze niż robienie;). W kwietniu udało mi się spędzić Wielkanoc jednoosobowo, co nie było jednak tak fajne, jak być powinno, bo byłam trochę chora (dlatego wykręciłam się od spotkania z rodziną). W maju poszłam do mojej lekarki z aktualną diagnozą - albo mam dwubiegunówkę, albo jest lepiej(!). Albo jedno i drugie;)
Obecnie jest - powiedzmy - średnio. Byłoby dobrze, gdyby nie śmierć mojej suki w zeszłym tygodniu:(
Zmieniła mi się koncepcja bloga, częściowo pod wpływem Dany White z aslobcomesclean.com. Ciekawe, czy dam radę pisać codziennie, czy nie uświerknę z nudów...
Zapiski codzienne rozpoczynam jutro (tzn. dziś, ale po oficjalnym spaniu;).
środa, 14 stycznia 2015
ważna sprawa!!!
Do wszystkich, którzy to mogą przeczytać. Stop. Jest akcja. Stop. Trzeba pomóc. Stop. Mamy tylko 3 dni. Stop. Więcej info tutaj.
niedziela, 11 stycznia 2015
dobra stara ucieczka w sen
Spałam ok. 15 godzin jednym ciągiem.
Mając w domu szczeniaka potrzebującego czterech posiłków dziennie.
Mając w domu dorosłe psy potrzebujące spacerów (20 godzin przerwy!).
Mając w domu gryzonie potrzebujące jedzenia, picia, wybiegu i sprzątnięcia w klatkach.
Mając w domu koszmarny bałagan - zero czystych szklanek i czystych majtek.
Chciałabym znowu tak zasnąć...
No i nie obudzić się, oczywiście.
Mając w domu szczeniaka potrzebującego czterech posiłków dziennie.
Mając w domu dorosłe psy potrzebujące spacerów (20 godzin przerwy!).
Mając w domu gryzonie potrzebujące jedzenia, picia, wybiegu i sprzątnięcia w klatkach.
Mając w domu koszmarny bałagan - zero czystych szklanek i czystych majtek.
Chciałabym znowu tak zasnąć...
No i nie obudzić się, oczywiście.
piątek, 9 stycznia 2015
piątek, 2 stycznia 2015
...
Może już o tym pisałam, ale czuję się torturowana. Ilekroć zaczerpnę oddechu i wydaje mi się, że poradzę sobie z jakimś małym wrednym kawałkiem rzeczywistości, znowu wciska mnie pod wodę, podstawia nogę i miażdży. Żyję już chyba tylko z czystego masochizmu.
niedziela, 28 grudnia 2014
zdecydowałam się...
...na odstawienie leków.
Nie mam siły pisać, czemu, bo dziś czuję się wyjątkowo źle. Ale to koniec.
Nie mam siły pisać, czemu, bo dziś czuję się wyjątkowo źle. Ale to koniec.
piątek, 26 grudnia 2014
już rozumiem...
...skąd ta zwyżka samobójstw na Boże Narodzenie. Widać więcej ludzi ma taką rodzinę jak ja. Na szczęście to już się skończyło i mam luzik... do Wielkanocy ;)
niedziela, 7 grudnia 2014
nie wytrzymam!
Wszystko wskazuje na to, że drugiego szczeniaka trzeba uśpić. Koleżanka na fejsie radzi szydełkowanie zamiast zajmowania się psami. Niestety, szydełkować też nie potrafię.
Dlaczego dałam je sobie wcisnąć? I dlaczego dziewczyny, który mi wcisnęły psy tak olewają sprawę?
Potrzeba autodestrukcji wzrasta...
Dlaczego dałam je sobie wcisnąć? I dlaczego dziewczyny, który mi wcisnęły psy tak olewają sprawę?
Potrzeba autodestrukcji wzrasta...
wtorek, 2 grudnia 2014
...
Płakałabym, gdybym miała na to siłę.
Jestem zbyt zmęczona, by być w stanie robić cokolwiek. Od prawie trzech tygodni mam w domu szczeniaki z nosówką. Stan dwu się pogorszył.
Jestem zbyt zmęczona, by być w stanie robić cokolwiek. Od prawie trzech tygodni mam w domu szczeniaki z nosówką. Stan dwu się pogorszył.
czwartek, 13 listopada 2014
w koło Macieju
Kolejny kiepski dzień. Okazało się, że koleżanka, na której mejla czekałam, czekała na mnie i została bez żadnej pomocy z progeniturą. Nornik, który uciekł 4 dni temu wciąż nie daje się złapać. Hydraulika padła definitywnie. W dodatku znów coś przypadkiem zlicytowałam, a - jak zawsze - jestem bez kasy.
Nic, tylko się pochlastać. Choć łatwiej byłoby się utopić, wanna wciąż pełna, bo bateria przecieka...
Nic, tylko się pochlastać. Choć łatwiej byłoby się utopić, wanna wciąż pełna, bo bateria przecieka...
piątek, 24 października 2014
gupi człek...
Zasadniczo jestem b. egocentryczna, mam w nosie, co myślą inni itd. Ale znalezienie na fejsie złośliwostki od ex-dobrej koleżanki rozpieprzyło mi wieczór. Gratulacje, "Paulo"...
czwartek, 9 października 2014
myślenie
Gdyby tylko chodziło o brak siły i ból...
Niestety, intelektualnie też jest źle. Wydaje się, że nie jestem w stanie logicznie myśleć, mam coraz większe problemy z pamięcią, jestem rekordowo rozkojarzona...
Zastanawiam się, czy ma to związek z lekami, a raczej ich brakiem. Citalopramu chwilowo nie przyjmuję (ze względu na pewne plany na przyszły tydzień:), a o buproprionie chyba często zapominam. Ale jaki sklerotyk pamięta o tym, by wziąć leki? ;)
Niestety, intelektualnie też jest źle. Wydaje się, że nie jestem w stanie logicznie myśleć, mam coraz większe problemy z pamięcią, jestem rekordowo rozkojarzona...
Zastanawiam się, czy ma to związek z lekami, a raczej ich brakiem. Citalopramu chwilowo nie przyjmuję (ze względu na pewne plany na przyszły tydzień:), a o buproprionie chyba często zapominam. Ale jaki sklerotyk pamięta o tym, by wziąć leki? ;)
niedziela, 28 września 2014
taka myśl...
Właśnie przeczytałam.
"Samobójstwo to przedłużenie cierpienia, przed którym chcemy uciec na wieczność."
Nie jestem taka pewna... Kiedy jest naprawdę źle, piekło wydaje mi się wcale niezłym rozwiązaniem.
Ale może jednak autor miał rację...
"Samobójstwo to przedłużenie cierpienia, przed którym chcemy uciec na wieczność."
Nie jestem taka pewna... Kiedy jest naprawdę źle, piekło wydaje mi się wcale niezłym rozwiązaniem.
Ale może jednak autor miał rację...
sobota, 20 września 2014
stronami deszcze, stronami pogoda
Strasznie dawno nie pisałam, nie wiem właściwie, czemu.
Obecnie jest - jak na mnie - bdb psychicznie oraz - jak na mnie - b. źle fizycznie. Przez pewien czas nie miałam leków albo brałam je w kratkę. Obecnie mam oba, ale przyjmuję tylko wellbutrin, bo lada dzień idę pod nóż, a citalopram w ramach bonusu rozrzedza krew. Ciekawe, czy będę się lepiej czuć, gdy do niego wrócę.
Z dobrych wiadomości: chudnę :) Jako, że nie mam za bardzo apetytu (a często również kasy;), ważę obecnie prawie 15 kg mniej niż zimą. Ścięcie włosów pewnie też pomogło ;)))
Tyle napisałam, namęczyłam się, więc znowu idę spać.
Obecnie jest - jak na mnie - bdb psychicznie oraz - jak na mnie - b. źle fizycznie. Przez pewien czas nie miałam leków albo brałam je w kratkę. Obecnie mam oba, ale przyjmuję tylko wellbutrin, bo lada dzień idę pod nóż, a citalopram w ramach bonusu rozrzedza krew. Ciekawe, czy będę się lepiej czuć, gdy do niego wrócę.
Z dobrych wiadomości: chudnę :) Jako, że nie mam za bardzo apetytu (a często również kasy;), ważę obecnie prawie 15 kg mniej niż zimą. Ścięcie włosów pewnie też pomogło ;)))
Tyle napisałam, namęczyłam się, więc znowu idę spać.
wtorek, 26 sierpnia 2014
proszę...
...żeby to się wreszcie skończyło, nie mam siły, nie daję rady, cienias jestem straszny...
niedziela, 24 sierpnia 2014
jedzenie
Ostatnio jakoś kłuje mnie w zęby. No i nie chce mi się go przygotowywać.
Choćby dziś - miałam fajny pomysł na prostą potrawę, a ostatecznie zjadłam tylko cztery plasterki sera, które miały iść na wierzch.
Nie mogę narzekać, bo fajnie chudnę - od zimy jakieś 12 kg:)
Chwilami zastanawiam się wręcz, czy diagnoza zaburzeń odżywiania nie była częściowo zgodna z prawdą, aczkolwiek podejrzana byłam o BED albo bulimię...
Choćby dziś - miałam fajny pomysł na prostą potrawę, a ostatecznie zjadłam tylko cztery plasterki sera, które miały iść na wierzch.
Nie mogę narzekać, bo fajnie chudnę - od zimy jakieś 12 kg:)
Chwilami zastanawiam się wręcz, czy diagnoza zaburzeń odżywiania nie była częściowo zgodna z prawdą, aczkolwiek podejrzana byłam o BED albo bulimię...
środa, 13 sierpnia 2014
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
psi-psi :(
Szczenna suczka, która trafiła do mnie w sobotę jutro najprawdopodobniej jedzie do schroniska. Będzie miała sterylkę aborcyjną albo uśpi się szczeniaki zaraz po narodzinach.
Jasne, że to głupie, że się tym przejmuję...
I tym, że nie mam dla niej domu stałego...
I tym, że nie mogę mieć trzeciego psa...
Jasne, że to głupie, że się tym przejmuję...
I tym, że nie mam dla niej domu stałego...
I tym, że nie mogę mieć trzeciego psa...
środa, 23 lipca 2014
znowu :(
Znowu zła noc, wszystko schrzanione, od niedzielnego popołudnia nie umyłam zębów i to najmniejszy problem.
Sens jakiegokolwiek wysiłku wydaje mi się wątpliwy.
Sens jakiegokolwiek wysiłku wydaje mi się wątpliwy.
poniedziałek, 14 lipca 2014
postanowienie
Nigdy już, ale to nigdy nie będę narzekać w necie! A przynajmniej nie na sprawy, na które można jakoś poradzić.
e: chcę umrzeć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
e: chcę umrzeć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
czwartek, 10 lipca 2014
a po drugiej stronie Wisły...
... gra właśnie Metallica :(
Oczywiście, nie miałam biletu, ale myślałam, żeby się wybrać w okolice stadionu.
Teraz robię za broń biologiczną...
e:poprawka - wczoraj był dziesiąty, więc Sonisphere jest dzisiaj. Mała różnica :(
Oczywiście, nie miałam biletu, ale myślałam, żeby się wybrać w okolice stadionu.
Teraz robię za broń biologiczną...
e:poprawka - wczoraj był dziesiąty, więc Sonisphere jest dzisiaj. Mała różnica :(
nie wytrzymam dłużej
Nic to, że mam ospę.
Nic to, że mam okres i brak podpasek.
Nic to, że od maja żeruję na dobrych ludziach, choć staram się hamować.
Nic to, że jestem głodna i spragniona, i taka pozostanę.
Nic to, że pogoda jest wykańczająca.
Nic to, że zawaliłam wszystkie zobowiązania modlitewne.
Nic to, że moje psy nie mają co jeść.
Nic to, że głupota pewnych użytkowników fb mnie dobija.
Nic to.
Ale te wszystkie nice to za dużo dla mnie. Nie jestem dość silna, by żyć.
Proszę, pomódl się dla mnie o rychłą śmierć. Proszę...
Nic to, że mam okres i brak podpasek.
Nic to, że od maja żeruję na dobrych ludziach, choć staram się hamować.
Nic to, że jestem głodna i spragniona, i taka pozostanę.
Nic to, że pogoda jest wykańczająca.
Nic to, że zawaliłam wszystkie zobowiązania modlitewne.
Nic to, że moje psy nie mają co jeść.
Nic to, że głupota pewnych użytkowników fb mnie dobija.
Nic to.
Ale te wszystkie nice to za dużo dla mnie. Nie jestem dość silna, by żyć.
Proszę, pomódl się dla mnie o rychłą śmierć. Proszę...
sobota, 5 lipca 2014
piątek, 4 lipca 2014
po staremu...
Kolejny zły dzień, po kolejnej złej nocy.
"Zła" nie oznacza "nieprzespana", a "zły" - "dzień strasznego bólu", o nie.
Rzeczywistość jest gorsza. Znowu zasnęłam przed czasem, zanim umyłam zęby i resztę, przed zakończeniem Różańca, którego sama się podjęłam... Tym razem za to, wyjątkowo, przynajmniej wyprowadziłam psy.
A dzisiaj? Cóż, nie zrobiłam niczego, co usprawiedliwiałoby moje istnienie. Trwam w brudzie, bawię się kompem, nie wyszłam po zakupy na kredyt (mimo, że jestem spragniona owoców), nie poszłam do kościoła (pierwszy piątek miesiąca)...
Obawiam się, że jestem przypadkiem beznadziejnym...
"Zła" nie oznacza "nieprzespana", a "zły" - "dzień strasznego bólu", o nie.
Rzeczywistość jest gorsza. Znowu zasnęłam przed czasem, zanim umyłam zęby i resztę, przed zakończeniem Różańca, którego sama się podjęłam... Tym razem za to, wyjątkowo, przynajmniej wyprowadziłam psy.
A dzisiaj? Cóż, nie zrobiłam niczego, co usprawiedliwiałoby moje istnienie. Trwam w brudzie, bawię się kompem, nie wyszłam po zakupy na kredyt (mimo, że jestem spragniona owoców), nie poszłam do kościoła (pierwszy piątek miesiąca)...
Obawiam się, że jestem przypadkiem beznadziejnym...
środa, 18 czerwca 2014
....................
3 tygodnie bez prądu, drygi tydzień domniemanej anginy, fura rachunków, których nie zapłace... I antypatyczny kot, ktory przestawil klawiature...
A ostatnio myslalam juz, ze to koniec...
A ostatnio myslalam juz, ze to koniec...
piątek, 9 maja 2014
dół...
Dół na dole dołem pogania :(((
Dobrze, że nie mam pracy - szybko bym ją straciła.
Nie mam siły do tej huśtawki...
e: troszeńkę odbiłam od dna, może jeszcze trochę pożyję :}
Dobrze, że nie mam pracy - szybko bym ją straciła.
Nie mam siły do tej huśtawki...
e: troszeńkę odbiłam od dna, może jeszcze trochę pożyję :}
niedziela, 13 kwietnia 2014
wtorek, 8 kwietnia 2014
zwiędła i obolała
Tydzień bez głównego leku chyba trochę zaszkodził - jestem jak zwiędła sałata z bolącymi odnóżami. A nadciąga wszak Wielkanoc...
Zasadniczo nie odczuwam dojmującej potrzeby sprzątania, ale przybywa mój Brat, alergik. A siły jak nie było, tak nie ma:(
Zasadniczo nie odczuwam dojmującej potrzeby sprzątania, ale przybywa mój Brat, alergik. A siły jak nie było, tak nie ma:(
sobota, 5 kwietnia 2014
piątek, 28 marca 2014
pojawiam się i znikam:S
Zupełne wariactwo. 2-3 dni totalnego doła (na moje oko Rów Mariański), 2-3 dni OK.
Dwubiegunówka?
W każdym razie, póki co, żyję.
Dwubiegunówka?
W każdym razie, póki co, żyję.
wtorek, 25 marca 2014
znikam.
Nie mam siły.
Mam za to dość robienia przyjemnego wyrazu twarzy. Dość leków, które przestały działać. Dość chodzenia do lekarza (co za idiota zbudował psychiatryk w samym centrum miasta?). Dość wychodzenia z domu, mycia się i wstawania z łóżka. Dość pisania tutaj (tak jakby to miało w ogóle sens!).
Jednym słowem: dość życia.
Odstawiam leki.
Mam za to dość robienia przyjemnego wyrazu twarzy. Dość leków, które przestały działać. Dość chodzenia do lekarza (co za idiota zbudował psychiatryk w samym centrum miasta?). Dość wychodzenia z domu, mycia się i wstawania z łóżka. Dość pisania tutaj (tak jakby to miało w ogóle sens!).
Jednym słowem: dość życia.
Odstawiam leki.
poniedziałek, 24 marca 2014
jednak nie jest dobrze...
Zastanawiałam się dzisiaj, czy - w razie czego - byłabym w stanie najpierw zabić moje psy...
Przespałam większą część dnia, spóźniłam się na ostatnią Mszę w okolicy, bo nie mogłam szybko iść (mdłości), z nielicznymi moimi obowiązkami nie daję rady...
:(
Przespałam większą część dnia, spóźniłam się na ostatnią Mszę w okolicy, bo nie mogłam szybko iść (mdłości), z nielicznymi moimi obowiązkami nie daję rady...
:(
czwartek, 20 marca 2014
mimochodem...
Mała reklama;)
Skoro nie bardzo mogę robić coś sensownego, podzielę się chociaż dobrą wyszukiwarką. Dlaczego jest dobra? Ponieważ za każde wyszukiwanie jeden cent wędruje na zbożny cel, który można wcześniej wybrać.
Zebrałam już prawie 18 dolarów - jak na moje "dochody" to wcale poważna suma:)
PS.A dziś jest ze mną trochę lepiej.
Skoro nie bardzo mogę robić coś sensownego, podzielę się chociaż dobrą wyszukiwarką. Dlaczego jest dobra? Ponieważ za każde wyszukiwanie jeden cent wędruje na zbożny cel, który można wcześniej wybrać.
Zebrałam już prawie 18 dolarów - jak na moje "dochody" to wcale poważna suma:)
PS.A dziś jest ze mną trochę lepiej.
środa, 19 marca 2014
jest gorzej
Mam wrażenie, że "cofnęłam się w rozwoju". Czuję się tak, jak przed powrotem na leki.
Dziś - pierwszy raz w życiu - pomyślałam, że brak psów miałby pewne zalety. Np.nie musiałabym codziennie wstawać z łóżka...
Miałam dziś spotkać się z dr R. Udało mi się wstać, a ponieważ nie umyłam się i nie wyszłam z psami, dotarłam prawie na czas. Siedziałam w poczekalni nieco ponad godzinę, ale pani doktór nie było. Nie miałam siły rozmawiać z kimś innym, więc wróciłam do domu.
Ciekawe, czy przetrwam następne odstawienie leków...
Dziś - pierwszy raz w życiu - pomyślałam, że brak psów miałby pewne zalety. Np.nie musiałabym codziennie wstawać z łóżka...
Miałam dziś spotkać się z dr R. Udało mi się wstać, a ponieważ nie umyłam się i nie wyszłam z psami, dotarłam prawie na czas. Siedziałam w poczekalni nieco ponad godzinę, ale pani doktór nie było. Nie miałam siły rozmawiać z kimś innym, więc wróciłam do domu.
Ciekawe, czy przetrwam następne odstawienie leków...
niedziela, 16 marca 2014
piątek, 14 marca 2014
nie nadaję się i tyle!
Do normalnego życia, by było precyzyjniej.
Przez miesiąc nie zdobyłam transportu na mebel, który b.by mi się przydał. Szukałam więc chętnych do odbioru tego szczęścia. Niby znalazłam, ale... nie wiem, czy sprawa wypali... Może za chaotycznie piszę, za dużo piszę, za głupio piszę...
Nie nadaję się do takich spraw. B.chciałabym, żeby to wszystko się skończyło...
Przez miesiąc nie zdobyłam transportu na mebel, który b.by mi się przydał. Szukałam więc chętnych do odbioru tego szczęścia. Niby znalazłam, ale... nie wiem, czy sprawa wypali... Może za chaotycznie piszę, za dużo piszę, za głupio piszę...
Nie nadaję się do takich spraw. B.chciałabym, żeby to wszystko się skończyło...
czwartek, 6 marca 2014
tylko sny
To jedyny pozytywny element w moim beznadziejnym życiu. W snach nic nie boli, można się poruszać płynnie i szybko. Wszystko jest takie, jak powinno być.
A rzeczywistość* skrzeczy.
Być może mój organizm po prostu nie lubi antybiotyków (wychodzę z wrednej infekcji). Może to tylko to. Czuję się tak, jakbym odstawiła moje leki. Bolą mnie stawy, wciąż mi zimno i źle, a grawitacja znowu jest podkręcona na maxa. Kolebię się ulicą i marzę o tym, by położyć się pod płotem i więcej nie wstać. No i ta porażająca siła snu - jak za czasów opipramolu:( Wczoraj poszłam spać wcześnie (jak na mnie), prawie na pewno przed drugą. Nie nastawiałam budzika, bo gdzieś wsiąkł. Obudziłam się po w pół do pierwszej, czyli spóźniłam się do niby-pracy (choć zrezygnowałam z mycia - kolejny objaw). Spacery z psami, pójście po wodę i przed piątą byłam w domu, położyłam się i na cztery godziny zapadłam w szczęśliwy niebyt.
Może powinnam zwiększyć dawkę?
e: to pospolitość skrzeczy, oczywiście, ale niestety rzeczywistość bywa pospolita :P
A rzeczywistość* skrzeczy.
Być może mój organizm po prostu nie lubi antybiotyków (wychodzę z wrednej infekcji). Może to tylko to. Czuję się tak, jakbym odstawiła moje leki. Bolą mnie stawy, wciąż mi zimno i źle, a grawitacja znowu jest podkręcona na maxa. Kolebię się ulicą i marzę o tym, by położyć się pod płotem i więcej nie wstać. No i ta porażająca siła snu - jak za czasów opipramolu:( Wczoraj poszłam spać wcześnie (jak na mnie), prawie na pewno przed drugą. Nie nastawiałam budzika, bo gdzieś wsiąkł. Obudziłam się po w pół do pierwszej, czyli spóźniłam się do niby-pracy (choć zrezygnowałam z mycia - kolejny objaw). Spacery z psami, pójście po wodę i przed piątą byłam w domu, położyłam się i na cztery godziny zapadłam w szczęśliwy niebyt.
Może powinnam zwiększyć dawkę?
e: to pospolitość skrzeczy, oczywiście, ale niestety rzeczywistość bywa pospolita :P
wtorek, 4 marca 2014
uch:(
Moja lekarka subtelnie sugeruje powrót na terapię grupową:(((
Uzasadnia to tym, że po ustabilizowaniu się nie-bardzo-złego nastroju, dobrze jest wprowadzić pewną rutynę.
Cóż, ma rację.
Tylko, że nie jestem ustabilizowana, mój nastrój (który i tak mnie nie obchodzi) jest taki jak zwykle, no i nie jest to rutyna, o której marzę.
Pociesza mnie tylko to, że - chyba - nie mogę chodzić na terapię nie będąc ubezpieczoną;)
Uzasadnia to tym, że po ustabilizowaniu się nie-bardzo-złego nastroju, dobrze jest wprowadzić pewną rutynę.
Cóż, ma rację.
Tylko, że nie jestem ustabilizowana, mój nastrój (który i tak mnie nie obchodzi) jest taki jak zwykle, no i nie jest to rutyna, o której marzę.
Pociesza mnie tylko to, że - chyba - nie mogę chodzić na terapię nie będąc ubezpieczoną;)
środa, 19 lutego 2014
psychobrednie
Po dłuższej przerwie (brak netu) znowu reklama Tomasza Witkowskiego. Tym razem, na zachętę, kilka psychologicznych "mitów" z "Zakazanej psychologii 2". Dla uzasadnienia (opartego na badaniach naukowych) należy zajrzeć do książki;)
Składniki "mitu wczesnego dzieciństwa":
"1.Osobowość człowieka kształtuje się pod wpływem doświadczeń z wczesnego dzieciństwa.
2.Problemy psychiczne są spowodowane przeżyciami z dzieciństwa.
3.Efektywna terapia zależy od tego, na ile uda się przepracować problemy z dzieciństwa.
Żadne z tych przekonań nie jest prawdziwe (...), natomiast wszystkie bardzo mocno tkwią w świadomości nie tylko zwykłych ludzi, ale również wykształconych psychologów."
NIE MA DOWODÓW, że istnieją (ale terapeuci żyją wszak z wmawiania ludziom, że coś jest z nimi nie tak):
Syndrom DDA
Współuzależnienie
NIE MA DOWODÓW, że działają:
metoda Simontona (Witkowski nazywa ją wdzięcznie "tyranią pozytywnego myślenia";)
oraz, wykorzystywane w terapii dzieci:
metoda Domana-Delagado
kinezjologia edukacyjna (metoda Dennisona)
terapia więzi (UWAGA, ofiary śmiertelne!!!)
metoda Vojty
a także... delfinoterapia (jej skuteczność w leczeniu autyzmu jest cokolwiek dyskusyjna).
Naprawdę warto przeczytać tę książkę:)
Składniki "mitu wczesnego dzieciństwa":
"1.Osobowość człowieka kształtuje się pod wpływem doświadczeń z wczesnego dzieciństwa.
2.Problemy psychiczne są spowodowane przeżyciami z dzieciństwa.
3.Efektywna terapia zależy od tego, na ile uda się przepracować problemy z dzieciństwa.
Żadne z tych przekonań nie jest prawdziwe (...), natomiast wszystkie bardzo mocno tkwią w świadomości nie tylko zwykłych ludzi, ale również wykształconych psychologów."
NIE MA DOWODÓW, że istnieją (ale terapeuci żyją wszak z wmawiania ludziom, że coś jest z nimi nie tak):
Syndrom DDA
Współuzależnienie
NIE MA DOWODÓW, że działają:
metoda Simontona (Witkowski nazywa ją wdzięcznie "tyranią pozytywnego myślenia";)
oraz, wykorzystywane w terapii dzieci:
metoda Domana-Delagado
kinezjologia edukacyjna (metoda Dennisona)
terapia więzi (UWAGA, ofiary śmiertelne!!!)
metoda Vojty
a także... delfinoterapia (jej skuteczność w leczeniu autyzmu jest cokolwiek dyskusyjna).
Naprawdę warto przeczytać tę książkę:)
sobota, 28 grudnia 2013
dobre wieści:)
Od tygodnia mam buproprion+citalopram. Koleżanka obiecała rok lekowego "sponsoringu".
Niesamowite, jak mocno to na mnie podziałało - sprzątałam! Przez 3 dni mało nie odrobiłam miesięcznych zaległości;)
Skutek uboczny: pewnie będę więcej pisać.
Niesamowite, jak mocno to na mnie podziałało - sprzątałam! Przez 3 dni mało nie odrobiłam miesięcznych zaległości;)
Skutek uboczny: pewnie będę więcej pisać.
poniedziałek, 9 grudnia 2013
wola
D. nie jest (w moim niefachowym odczuciu) chorobą psychiczną, nerwową czy umysłową. To po prostu uwiąd woli. Jeśli prawdą jest, że wolna wola odróżnia nas od zwierząt, d. odczłowiecza.
ZTCW, każde działanie (poza czystą fizjologią) poprzedza decyzja. Np.umyć garnki czy jednak nie? Wyjść czy zostać w domu? Jeśli wybiera się siłą bezwładu, to jakby się wcale nie podejmowało decyzji. Skutek? Człek jest głodny, ale nie je, bo nie ma jak przygotować posiłku. Ostatnimi czasy musiałam wyrzucić sporo jedzenia, bo nie miałam siły go ugotować czy choćby oskrobać:(((
"Oślina pośród jadła - z głodu padła".
ZTCW, każde działanie (poza czystą fizjologią) poprzedza decyzja. Np.umyć garnki czy jednak nie? Wyjść czy zostać w domu? Jeśli wybiera się siłą bezwładu, to jakby się wcale nie podejmowało decyzji. Skutek? Człek jest głodny, ale nie je, bo nie ma jak przygotować posiłku. Ostatnimi czasy musiałam wyrzucić sporo jedzenia, bo nie miałam siły go ugotować czy choćby oskrobać:(((
"Oślina pośród jadła - z głodu padła".
niedziela, 24 listopada 2013
jutro trzecia rocznica...
...pierwszej wizyty u dr R. To naprawdę świetna lekarka <3
Może uda mi się kiedyś do niej wrócić...
Póki co, jeszcze żyję:(
Może uda mi się kiedyś do niej wrócić...
Póki co, jeszcze żyję:(
poniedziałek, 4 listopada 2013
beznadzieja
Bo nawet gdybym miała 150 zł miesięcznie więcej, pewnie wydałabym to na jedzenie - może trochę lepsze. Ostatnio było śmiesznie, kasa skończyła się w październiku, ale miałam nadzieję, że pożyczę piątaka na bazarze i dostanę coś na kredyt (bycie stałą klientką - od 30 lat! - b.się opłaca;). Niestety, spędziłam u uczennicy więcej czasu niż planowałam i... Ale daliśmy radę przetrwać.
Co nie zmienia faktu, że nie chcę "przetrwywać"..
Co nie zmienia faktu, że nie chcę "przetrwywać"..
sobota, 2 listopada 2013
środa, 30 października 2013
nie piszę ostatnio, bo...
a)mam problem z komputerem. M.in.bojkotuje literę na początku vvinogron.
b)nic ciekavvego się nie dzieje - po prostu jest coraz gorzej:(
b)nic ciekavvego się nie dzieje - po prostu jest coraz gorzej:(
poniedziałek, 21 października 2013
powrót do niemowlęctwa;)
O ile się orientuję, małe dzieci dużo śpią. Rozsądne istotki! Idę w ich ślady. Ostatni raz czułam się podobnie jak teraz, gdy kilkanaście lat temu przyjmowałam opipramol.
Sytuacja w ogóle była zabawna, bo nie wiem, czemu mi go przepisano. Poszłam do neurologa z drętwych przyczyn (drętwiało mi znienacka np.pół ciała) i dostałam właśnie to.
Cóż, nie polecam. Reakcja: spanie ok.15 godzin na dobę. Z drugiej strony, my, śpiochy, nie potrzebujemy wiele, aby zapaść w letarg... Z trzeciej strony, gdyby inni ludzie (a zwłaszcza filmowcy;) mieli takie sny, też by spali namiętnie:D Moja podświadomość zasługuje na Oskara:)))
PS.Jeszcze 2 dni biletu miesięcznego. Ciekawe, czy czegoś uda mi się dokonać...
Sytuacja w ogóle była zabawna, bo nie wiem, czemu mi go przepisano. Poszłam do neurologa z drętwych przyczyn (drętwiało mi znienacka np.pół ciała) i dostałam właśnie to.
Cóż, nie polecam. Reakcja: spanie ok.15 godzin na dobę. Z drugiej strony, my, śpiochy, nie potrzebujemy wiele, aby zapaść w letarg... Z trzeciej strony, gdyby inni ludzie (a zwłaszcza filmowcy;) mieli takie sny, też by spali namiętnie:D Moja podświadomość zasługuje na Oskara:)))
PS.Jeszcze 2 dni biletu miesięcznego. Ciekawe, czy czegoś uda mi się dokonać...
poniedziałek, 14 października 2013
nuda
Świadomość, że lepiej nie będzie, może być tylko gorzej... Jutro będzie takie, jak zwykle - niedane, znów coś zawalę... Po co próbować? Po co się męczyć? I tak przecież nic nie robiąc przez cały dzień, jestem znużona.
Nie, nie sądzę, że wstawałabym z łóżka, gdyby nie psy, a i one muszą mieć do mnie anielską cierpliwość...
Optymistyczny (sic!) akcent na zakończenie: troszkę sprzątałam "zagrożona" miłym gościem. Z wizyty nic nie wyszło (schrzaniłam sprawę, bo jakżeby inaczej), ale odkryłam, że stół w kuchni nadal istnieje! I zdrapałam z niego resztki ciasta pierniczkowego z ostatniego BN ;)))
Nie, nie sądzę, że wstawałabym z łóżka, gdyby nie psy, a i one muszą mieć do mnie anielską cierpliwość...
Optymistyczny (sic!) akcent na zakończenie: troszkę sprzątałam "zagrożona" miłym gościem. Z wizyty nic nie wyszło (schrzaniłam sprawę, bo jakżeby inaczej), ale odkryłam, że stół w kuchni nadal istnieje! I zdrapałam z niego resztki ciasta pierniczkowego z ostatniego BN ;)))
piątek, 4 października 2013
Marynika to ja :(
A ona śpi i śpi, doprawdy, jak na złość,
tak może spać i spać, i nigdy nie ma dość.
Już słychać wre robota w lesie,
nie śpij, obudźże się,
Maryniko, Maryniko.
tak może spać i spać, i nigdy nie ma dość.
Już słychać wre robota w lesie,
nie śpij, obudźże się,
Maryniko, Maryniko.
czwartek, 3 października 2013
jeszcze...
Jeszcze wstaję z łóżka, jeszcze czasem próbuję gotować (jeśli jest co;), jeszcze czytam, choć nic trudnego... Ale jak długo?
Jasne, wiem, że zawsze chodzi o przetrwanie JEDNEGO dnia, niemniej jednak ludzkie stwory robią plany, robią zapasy, planują przyszłość... Jeśli nie ma nic do planowania, robi się jakoś łyso, bo po co wstawać? Jutro - prawdopodobnie - jakoś przebiduję, co potem? Gdyby nie psy i nie to, że nie mam żadnych leków w domu, pewnie próbowałabym się... uspokoić. Tak jak te 12-14 lat temu, kiedy wzięłam 11-krotną dawkę uspokajacza. Ziołowego, więc skutków nie było (jak łatwo zgadnąć, straciłam wtedy serce do fitoterapii;). Łykanie tabletek jest najłatwiejsze. Przeszło 20 lat temu próbowałam swoich sił z nożem, ledwie zadrapanie...
Nie mam siły, aby żyć, nie mam siły, by się zabić - niezbity dowód (gdyby do czegoś był potrzebny) na to, że jestem żałosna...
Jasne, wiem, że zawsze chodzi o przetrwanie JEDNEGO dnia, niemniej jednak ludzkie stwory robią plany, robią zapasy, planują przyszłość... Jeśli nie ma nic do planowania, robi się jakoś łyso, bo po co wstawać? Jutro - prawdopodobnie - jakoś przebiduję, co potem? Gdyby nie psy i nie to, że nie mam żadnych leków w domu, pewnie próbowałabym się... uspokoić. Tak jak te 12-14 lat temu, kiedy wzięłam 11-krotną dawkę uspokajacza. Ziołowego, więc skutków nie było (jak łatwo zgadnąć, straciłam wtedy serce do fitoterapii;). Łykanie tabletek jest najłatwiejsze. Przeszło 20 lat temu próbowałam swoich sił z nożem, ledwie zadrapanie...
Nie mam siły, aby żyć, nie mam siły, by się zabić - niezbity dowód (gdyby do czegoś był potrzebny) na to, że jestem żałosna...
poniedziałek, 30 września 2013
"Zakazana psychologia" - kilka cytatów
Autor, Tomasz Witkowski, jest doktorem psychologii. I pisze tak (pogrubienia moje):
"Rozpoczynałem swoje studia z wiarą, że psychologia potrafi wiele rzeczy wyjaśnić. Wielokrotnie wiara ta była poddawana ogromnej próbie przez hochsztaplerów różnej maści... Dzisiaj nierzadko wstydzę się tego, że jestem psychologiem. Wstydzę się, ponieważ przedstawiciele mojego zawodu na całym świecie nadużywają swojej pozycji, a zarzuty stawiane badaniom psychologicznym lub terapiom, z jakimi często się spotykam, muszę uznać za słuszne i spuścić ze wstydem głowę. Nie chcę przez całe życie czuć się jak członek grupy oszustów i naciągaczy, a niejednokrotnie przynależność do tej grupy zawodowej do tego się sprowadza."
"jeśli możesz, omijaj terapeutów szerokim łukiem. Powodów jest naprawdę wiele.(...)
Pierwszy powód mojej nieufności tkwi już w sformułowaniu terapii i jej naturze. [psychoterapia polega na pomaganiu] ludziom w modyfikowaniu osobistych cech, takich jak uczucia, wartości*, postawy i zachowania, które są oceniane jako nieprzystosowawcze."
"Rozmarzywszy się nieco, załóżmy, że znaleźliśmy terapeutę, którego system wartości jest zgodny z naszym własnym i zdecydowaliśmy się rozpocząć terapię. Czy coś jeszcze może nam grozić? Niestety tak. (...) uzależnienie od terapii (...)brak medycznego przygotowania terapeutów (...) nierzadkie są sytuacje, kiedy terapia przynosi negatywne skutki i znaczne pogorszenie stanu pacjenta (...) Pacjent udający się na terapię ma również dość duże szanse(...), że będzie molestowany seksualnie"
[nie da się ukryć, miałam szczęście, bo nie ucierpiałam na psychoterapii;) Tyle, że nic nie pomogła]
NAPRAWDĘ POLECAM TĘ KSIĄŻKĘ!
"Rozpoczynałem swoje studia z wiarą, że psychologia potrafi wiele rzeczy wyjaśnić. Wielokrotnie wiara ta była poddawana ogromnej próbie przez hochsztaplerów różnej maści... Dzisiaj nierzadko wstydzę się tego, że jestem psychologiem. Wstydzę się, ponieważ przedstawiciele mojego zawodu na całym świecie nadużywają swojej pozycji, a zarzuty stawiane badaniom psychologicznym lub terapiom, z jakimi często się spotykam, muszę uznać za słuszne i spuścić ze wstydem głowę. Nie chcę przez całe życie czuć się jak członek grupy oszustów i naciągaczy, a niejednokrotnie przynależność do tej grupy zawodowej do tego się sprowadza."
"jeśli możesz, omijaj terapeutów szerokim łukiem. Powodów jest naprawdę wiele.(...)
Pierwszy powód mojej nieufności tkwi już w sformułowaniu terapii i jej naturze. [psychoterapia polega na pomaganiu] ludziom w modyfikowaniu osobistych cech, takich jak uczucia, wartości*, postawy i zachowania, które są oceniane jako nieprzystosowawcze."
"Rozmarzywszy się nieco, załóżmy, że znaleźliśmy terapeutę, którego system wartości jest zgodny z naszym własnym i zdecydowaliśmy się rozpocząć terapię. Czy coś jeszcze może nam grozić? Niestety tak. (...) uzależnienie od terapii (...)brak medycznego przygotowania terapeutów (...) nierzadkie są sytuacje, kiedy terapia przynosi negatywne skutki i znaczne pogorszenie stanu pacjenta (...) Pacjent udający się na terapię ma również dość duże szanse(...), że będzie molestowany seksualnie"
[nie da się ukryć, miałam szczęście, bo nie ucierpiałam na psychoterapii;) Tyle, że nic nie pomogła]
NAPRAWDĘ POLECAM TĘ KSIĄŻKĘ!
sobota, 28 września 2013
gorzej i gorzej
Jestem coraz bardziej nieżywa, śpię w dzień, w nocy i pomiędzy, w domu entropia wzrasta wykładniczo, lada dzień będę się bała wejść do kuchni;)
A z pozytywów: przeczytałam "Zakazaną psychologię" T.Witkowskiego - mowy nie ma, żebym wróciła do psychoterapii! (więcej napiszę następnym razem).
A z pozytywów: przeczytałam "Zakazaną psychologię" T.Witkowskiego - mowy nie ma, żebym wróciła do psychoterapii! (więcej napiszę następnym razem).
czwartek, 26 września 2013
higiena
A raczej jej brak.
Biorąc pod uwagę moją dziecięcą nerwicę natręctw (mycie rąk) i późniejszą "obsesję" (mycie włosów), stan obecny jest wręcz śmieszny. Dobrze, że sama mieszkam, bo trudno by było ze mną wytrzymać;)
Tyle energii potrzeba do mycia, a przeważnie ledwie jest siła by wstać z łóżka. No i to wieczne nieplanowane zasypianie... Potem człowiek się budzi i zastanawia, po co właściwie...
Biorąc pod uwagę moją dziecięcą nerwicę natręctw (mycie rąk) i późniejszą "obsesję" (mycie włosów), stan obecny jest wręcz śmieszny. Dobrze, że sama mieszkam, bo trudno by było ze mną wytrzymać;)
Tyle energii potrzeba do mycia, a przeważnie ledwie jest siła by wstać z łóżka. No i to wieczne nieplanowane zasypianie... Potem człowiek się budzi i zastanawia, po co właściwie...
wtorek, 17 września 2013
niedziela, 15 września 2013
czwartek, 5 września 2013
wypłakać się muszę
Nie zwykłam płakać, naprawdę, ale.. Alternatywą byłoby powieszenie się, przynajmniej honorowe.
Dlaczego jestem tak głupia? Przecież było oczywiste, że nie dam rady.
Dostałam tłumaczenie ze słuchu, mój komputer nie otwiera mp4, trzeba to zrobić online, a połączenie siada co chwila. Może zresztą całkiem wysiąść, od dwu miesięcy nie płaciłam rachunków. Klawiatura - jak zwykle - się nie słucha. No i ja - totalna beznadzieja.
Śmierci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dlaczego jestem tak głupia? Przecież było oczywiste, że nie dam rady.
Dostałam tłumaczenie ze słuchu, mój komputer nie otwiera mp4, trzeba to zrobić online, a połączenie siada co chwila. Może zresztą całkiem wysiąść, od dwu miesięcy nie płaciłam rachunków. Klawiatura - jak zwykle - się nie słucha. No i ja - totalna beznadzieja.
Śmierci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
poniedziałek, 2 września 2013
cytacik na pociechę
"Osoby leniwej nie boli jej lenistwo, pesymista żyje w zgodzie ze swoim pesymizmem. Dystymik tymczasem ma ciągłe wrażenie, że to nie jest jego świat, że pesymizm spłynął na niego nieuczciwie, a każdy nieprzepracowany dzień jest stratą i chciałby żyć inaczej, ale... nie może tego zrobić. Pomimo ukrytej ambicji, jego plany życiowe nie istnieją, a życie towarzyskie i zawodowe - jeżeli w ogóle jakieś jest - się nie układa.
Nierozpoznana i nieleczona dystymia może trwać przez całe życie i kształtować rzeczywistość chorego oraz jego najbliższych. Tak naprawdę człowiek z czasem przyzwyczaja się, smutek, brak motywacji i chęci wydają mu się już czymś normalnym, częścią jego osobowości - sporadycznie używana nazwa "depresyjne zaburzenie osobowości" doskonale obrazuje ten stan."
Źródło
różnica między R i S
Uważam, że jest ogromna.
Myśli "rezygnacyjne" - to najzwyklejsze pragnienie śmierci, naturalne jak głód czy potrzeba snu. Czy są tacy, którzy ich nie mają?
Myśli samobójcze sensu stricto miewam rzadko. Chciałabym wierzyć, że powodem tego jest wiara i przyzwoitość, ale chyba raczej tchórzostwo. Jeszcze jako dziecko doświadczyłam, że niełatwo krzywdzić siebie celowo. Instynkt samozachowawczy?
Jeśli ktoś mógłby westchnąć za mnie, o koniec, byłabym wdzięczna.
Myśli "rezygnacyjne" - to najzwyklejsze pragnienie śmierci, naturalne jak głód czy potrzeba snu. Czy są tacy, którzy ich nie mają?
Myśli samobójcze sensu stricto miewam rzadko. Chciałabym wierzyć, że powodem tego jest wiara i przyzwoitość, ale chyba raczej tchórzostwo. Jeszcze jako dziecko doświadczyłam, że niełatwo krzywdzić siebie celowo. Instynkt samozachowawczy?
Jeśli ktoś mógłby westchnąć za mnie, o koniec, byłabym wdzięczna.
środa, 21 sierpnia 2013
pogoda dla biegaczy;)
No dobrze, chodziarzy - moje kolana nie uznają biegania.
Na termometrze 15 stopni, niebo rozkosznie zachmurzone, deszcz pada i pada, trudno mi usiedzieć w domu.
Nie wiem, kto to wymyślił, że depresantom wychodzi na zdrowie słoneczna pogoda, ale albo ów gość był idiotą, albo nie mam depresji. Howgh!
Na termometrze 15 stopni, niebo rozkosznie zachmurzone, deszcz pada i pada, trudno mi usiedzieć w domu.
Nie wiem, kto to wymyślił, że depresantom wychodzi na zdrowie słoneczna pogoda, ale albo ów gość był idiotą, albo nie mam depresji. Howgh!
czwartek, 1 sierpnia 2013
rozwiązywanie problemów:)
Dzisiaj pozytywnie:)
Może mało odkrywcza, ale - wydaje mi się - dość dobra technika. Zaczerpnęłam ją z książki "Jak pokonać bulimię?" z tej samej serii, co poprzednia tu wspomniana. Autorki (McCabe, McFarlane, Olmsted) sugerują tę metodę jako sposób na radzenie sobie z autoagresją, co nie należy do moich głównych problemów, ale w innych sytuacjach również "rozpisanie" tego, co człowieka dręczy może pomóc. W gruncie rzeczy, robiłam coś podobnego nie raz PRZED przeczytaniem tej książki (podobnie jak wielu ludzi - pisanie pomaga uporządkować rzeczywistość, może dlatego zaistniała blogosfera? ;), ale ta wersja jest bardziej wyczerpująca. W OBU znaczeniach;)
Arkusz rozwiązywania problemów
1. Zrób listę problemów. Wypisz problemy, z którymi obecnie się zmagasz (małżeńskie, rodzinne, towarzyskie, finansowe, zdrowotne, związane z pracą czy szkołą, zamieszkaniem i kwestiami prawnymi):
2. Wybierz jeden problem, którym chcesz się zająć w pierwszej kolejności (widok długiej listy może być trudny do zniesienia, więc pamiętaj, że powinnaś zajmować się nimi po kolei, warto zacząć od tego, co ci najbardziej doskwiera).
3. Wyznacz cel. Jak wyglądałoby twoje życie bez tego problemu? Co robiłabyś inaczej? Powinnaś jak najdokładniej sprecyzować swoje zamierzenia; cel powinien być też możliwy do zrealizowania.
4. Wymyśl jak najwięcej możliwych sposobów osiągnięcia celu. Nie oceniaj ich na razie, tylko zapisz wszystko, co ci przyjdzie do głowy.
5. Wybierz rozwiązanie. Przejrzyj wszystkie, które wymyśliłaś i dokonaj wyboru. Jeśli masz z tym problemy, spróbuj rozwiązać wady i zalety każdej opcji.
6. Opracuj plan. Jak zamierzasz wprowadzić w życie to rozwiązanie? Jakie kroki musisz poczynić? Dokładnie je określ.
7. Wprowadź plan w życie. Zacznij działać według opracowanego planu.
8. Oceń wyniki. Po zrealizowaniu planu zastanów się nad tym, jakie przyniósł skutki. Czy osiągnęłaś zamierzony cel? Czy może musisz wypróbować inne rozwiązanie? Czy napotkałaś jakieś przeszkody? Jeśli twoje działania zakończyły się powodzeniem, czy jesteś już gotowa rozpocząć pracę nad kolejnym problemem, poczynając od punktu drugiego?
Tak, wiem, że to nie takie proste, zwłaszcza dla depresanta, czyli kogoś, kto ma problemy z podejmowaniem decyzji, wytrwałością, koncentracją itd. Dlatego proponuję drobną modyfikację - zacznij od najmniejszego, najłatwiejszego problemu. Idź małymi kroczkami. Nie napiszę "na pewno się uda", bo nie jestem aż taką kretynką;) Ale BYĆ MOŻE się uda. Nie dowiesz się, póki nie spróbujesz:D
Może mało odkrywcza, ale - wydaje mi się - dość dobra technika. Zaczerpnęłam ją z książki "Jak pokonać bulimię?" z tej samej serii, co poprzednia tu wspomniana. Autorki (McCabe, McFarlane, Olmsted) sugerują tę metodę jako sposób na radzenie sobie z autoagresją, co nie należy do moich głównych problemów, ale w innych sytuacjach również "rozpisanie" tego, co człowieka dręczy może pomóc. W gruncie rzeczy, robiłam coś podobnego nie raz PRZED przeczytaniem tej książki (podobnie jak wielu ludzi - pisanie pomaga uporządkować rzeczywistość, może dlatego zaistniała blogosfera? ;), ale ta wersja jest bardziej wyczerpująca. W OBU znaczeniach;)
Arkusz rozwiązywania problemów
1. Zrób listę problemów. Wypisz problemy, z którymi obecnie się zmagasz (małżeńskie, rodzinne, towarzyskie, finansowe, zdrowotne, związane z pracą czy szkołą, zamieszkaniem i kwestiami prawnymi):
2. Wybierz jeden problem, którym chcesz się zająć w pierwszej kolejności (widok długiej listy może być trudny do zniesienia, więc pamiętaj, że powinnaś zajmować się nimi po kolei, warto zacząć od tego, co ci najbardziej doskwiera).
3. Wyznacz cel. Jak wyglądałoby twoje życie bez tego problemu? Co robiłabyś inaczej? Powinnaś jak najdokładniej sprecyzować swoje zamierzenia; cel powinien być też możliwy do zrealizowania.
4. Wymyśl jak najwięcej możliwych sposobów osiągnięcia celu. Nie oceniaj ich na razie, tylko zapisz wszystko, co ci przyjdzie do głowy.
5. Wybierz rozwiązanie. Przejrzyj wszystkie, które wymyśliłaś i dokonaj wyboru. Jeśli masz z tym problemy, spróbuj rozwiązać wady i zalety każdej opcji.
6. Opracuj plan. Jak zamierzasz wprowadzić w życie to rozwiązanie? Jakie kroki musisz poczynić? Dokładnie je określ.
7. Wprowadź plan w życie. Zacznij działać według opracowanego planu.
8. Oceń wyniki. Po zrealizowaniu planu zastanów się nad tym, jakie przyniósł skutki. Czy osiągnęłaś zamierzony cel? Czy może musisz wypróbować inne rozwiązanie? Czy napotkałaś jakieś przeszkody? Jeśli twoje działania zakończyły się powodzeniem, czy jesteś już gotowa rozpocząć pracę nad kolejnym problemem, poczynając od punktu drugiego?
Tak, wiem, że to nie takie proste, zwłaszcza dla depresanta, czyli kogoś, kto ma problemy z podejmowaniem decyzji, wytrwałością, koncentracją itd. Dlatego proponuję drobną modyfikację - zacznij od najmniejszego, najłatwiejszego problemu. Idź małymi kroczkami. Nie napiszę "na pewno się uda", bo nie jestem aż taką kretynką;) Ale BYĆ MOŻE się uda. Nie dowiesz się, póki nie spróbujesz:D
piątek, 26 lipca 2013
czwartek, 25 lipca 2013
szczęście płodowe (z R w kółeczku)
Takie sobie ukułam określenie na moje usposobienie, samopoczucie, czy jak to tam nazwać.
Depresanci nie mają obowiązku być nieszczęśliwymi (aczkolwiek z drugiej strony, SP podważa diagnozę;). Tylko to szczęście jest trochę kulawe. Dziecko w brzuchu ma wszystko, czego mu potrzeba, ale wcześniej czy później musi wyjść. Nie ma zmiłuj się...
Ze mną też (niemal) wszystko jest w porządku, dopóki nie muszę wyjść z domu, zrobić zakupów, zarobić na zakupy, znaleźć pracy... Być może trafienie szóstki w totka pomogło by na wszystko:))) A może nie.
Depresanci nie mają obowiązku być nieszczęśliwymi (aczkolwiek z drugiej strony, SP podważa diagnozę;). Tylko to szczęście jest trochę kulawe. Dziecko w brzuchu ma wszystko, czego mu potrzeba, ale wcześniej czy później musi wyjść. Nie ma zmiłuj się...
Ze mną też (niemal) wszystko jest w porządku, dopóki nie muszę wyjść z domu, zrobić zakupów, zarobić na zakupy, znaleźć pracy... Być może trafienie szóstki w totka pomogło by na wszystko:))) A może nie.
środa, 24 lipca 2013
mam dość.
Cóż, nic nadzwyczajnego. Ale to, że zdarzyło mi się dziś płakać, JEST nietypowe, ponieważ żywię dla tego zajęcia najgłębszą pogardę.
Nie mam siły do tej mojej nędzy; do ludzi, którym się wydaje, że wszystkich stać na bilety autobusowe, do dziur w pamięci (kilkakrotnie już "przedłużałam książkę", której po prostu nie mogę nigdzie znaleźć); do teoretyczności decyzji (co z tego, że "zdecydowałam" o zrobieniu badań czy operacji, jak i tak tego nie zrobię?); do wstawania z łóżka (po co? No po co???).
Tych, którzy tu zajrzą, proszę o modlitwę o śmierć dla mnie - jak najszybciej.
Nie mam siły do tej mojej nędzy; do ludzi, którym się wydaje, że wszystkich stać na bilety autobusowe, do dziur w pamięci (kilkakrotnie już "przedłużałam książkę", której po prostu nie mogę nigdzie znaleźć); do teoretyczności decyzji (co z tego, że "zdecydowałam" o zrobieniu badań czy operacji, jak i tak tego nie zrobię?); do wstawania z łóżka (po co? No po co???).
Tych, którzy tu zajrzą, proszę o modlitwę o śmierć dla mnie - jak najszybciej.
czwartek, 18 lipca 2013
tęsknota za trumną;)
Jeśli można tęsknić za czymś, czego się nie zna, oczywiście.
Wczoraj rozkoszowałam się leżeniem w domu (już zaczęłam pisać "siedzeniem", ale to nie byłaby prawda). Cicho, chłodno, spokojnie, żadnych ludzi w zasięgu wzroku, cudowna samotność... No trumna jak nic:D
Wczoraj rozkoszowałam się leżeniem w domu (już zaczęłam pisać "siedzeniem", ale to nie byłaby prawda). Cicho, chłodno, spokojnie, żadnych ludzi w zasięgu wzroku, cudowna samotność... No trumna jak nic:D
czwartek, 11 lipca 2013
słabo mi...
...i to mnie wkurza, rzecz jasna. Jeśli wierzyć ciśnieniomierzowi, jest OK. No to dlaczego? Falvit łykam, myślę, że anemii nie mam. Brałam pod uwagę sprawy tarczycowe, ale poczytałam o objawach i mi nie pasuje. Zależności pogodowej też nie widzę. Kardiologia albo hipochondria...
PS.Jestem na tropie. Ciśnienie wprawdzie prawidłowe, ale puls nędzny (chociaż nie wiem, czy 55 zasługuje już na zaszczytną nazwę bradykardii;) Przy okazji, polecam ciekawą stronę dla anglojęzycznych.
PS.Jestem na tropie. Ciśnienie wprawdzie prawidłowe, ale puls nędzny (chociaż nie wiem, czy 55 zasługuje już na zaszczytną nazwę bradykardii;) Przy okazji, polecam ciekawą stronę dla anglojęzycznych.
poniedziałek, 8 lipca 2013
terapia grupowa
Cóż... Osobiście nie polecam.
Jedyne w miarę sensowne wskazanie w tym kierunku to przeświadczenie o własnej wyjątkowości... Idź i dowiedz się, że inni mają tak samo. Odkrywcze jak nie wiem, co :P
Prawdę powiedziawszy, nie mam nic wspólnego z ludźmi, których poznałam na terapii (dla porządku: chodziłam na t.psychodynamiczną). Było to ciekawe doświadczenie, owszem. Jeśli masz czas i chęć, być może warto tego doświadczyć, ale słowo "terapia" jest tu dla mnie nadużyciem.
PS.Czy wspominałam już, że w ogóle nie wierzę w psychoterapię? ;)
Jedyne w miarę sensowne wskazanie w tym kierunku to przeświadczenie o własnej wyjątkowości... Idź i dowiedz się, że inni mają tak samo. Odkrywcze jak nie wiem, co :P
Prawdę powiedziawszy, nie mam nic wspólnego z ludźmi, których poznałam na terapii (dla porządku: chodziłam na t.psychodynamiczną). Było to ciekawe doświadczenie, owszem. Jeśli masz czas i chęć, być może warto tego doświadczyć, ale słowo "terapia" jest tu dla mnie nadużyciem.
PS.Czy wspominałam już, że w ogóle nie wierzę w psychoterapię? ;)
środa, 3 lipca 2013
:(((
Miałam tak skromne plany na popołudnio-wieczór, ale i tak zawaliłam...
Po co w ogóle robić plany? I tak jestem jak plankton bezwolna... Tylko że plankton ma swoje miejsce w przyrodzie, jest pożyteczny, inne stworzenia mogą się nim pożywić, no i fitoplankton produkuje tlen. Człowiek nawet w trumnie się marnuje:(
Po co w ogóle robić plany? I tak jestem jak plankton bezwolna... Tylko że plankton ma swoje miejsce w przyrodzie, jest pożyteczny, inne stworzenia mogą się nim pożywić, no i fitoplankton produkuje tlen. Człowiek nawet w trumnie się marnuje:(
...
Myślę, że powinnam pisać częściej. Jeśli ten blog komuś ma kiedyś pomóc (jedyny sens, jaki widzę w pisaniu)...
Ostatnio nie działo się nic szczególnego, no, może poza odkryciem z dziedziny teologii (piekło nie jest takie straszne jak moja doczesność;) oraz dalszym kapcanieniem. Powoli dochodzę do wniosku, że renta nie była by może takim złym pomysłem... Tyle, że najpierw trzeba wrócić do leczenia i znów wszystko rozbija się o kasę.
Ostatnio nie działo się nic szczególnego, no, może poza odkryciem z dziedziny teologii (piekło nie jest takie straszne jak moja doczesność;) oraz dalszym kapcanieniem. Powoli dochodzę do wniosku, że renta nie była by może takim złym pomysłem... Tyle, że najpierw trzeba wrócić do leczenia i znów wszystko rozbija się o kasę.
poniedziałek, 27 maja 2013
zostało więc nas troje........
Przez cały dzień nie mogłam się zmobilizować, żeby zgarnąć króliczego trupka, to teraz mam. Konkretnie, mam zgagowate mdłości:( Przypuszczam, że to nawrót wrzodów żołądka. Zbieram dolegliwości jak znaczki pocztowe dla P. - tylko, że ze znaczków jest przynajmniej jakiś pożytek...
sobota, 18 maja 2013
uporczywa terapia?
Zastanawiam się ostatnio, czy to dobrze, że Dobrzy Ludzie mi pomagają... Gdyby nie to, byłoby po mnie, zapewne, ale czy jest sens marnować środki na studnię bez dna?
***
Nie mam siły... Przetrwanie dnia jest bardzo trudne. Zrobienie czegoś więcej graniczy z niemożliwością:(((
***
Nie mam siły... Przetrwanie dnia jest bardzo trudne. Zrobienie czegoś więcej graniczy z niemożliwością:(((
środa, 1 maja 2013
jeszcze żyję...
Z dobrych wiadomości: póki co, przestałam miesiączkować. Jupi! Tylko tak dalej, precz z jedzeniem (zawsze mówiłam, że to mieszczański przesąd;)
Ze złych wiadomości: żarcia niet. Dla ścisłości, jest siano i jabłka, królikowi wystarczy. TUSZĘ, że użebrzę trochę psiej karmy na kredyt (jeśli przychodnia będzie otwarta w "święto"). Mix jabłek z mąką powinien być jadalny dla istoty ludzkiej, mam nadzieję.
Drugi dzień leżę w łóżku. Zawszeć to jakieś rozwiązanie problemu energii, pardon, braku energii. Dziś (no dobrze, wczoraj, choć blogowy zegar coś kręci) zwlekłam się na trzy godziny, żeby zanieść PITa (jedynie 13 przystanków, ale myślałam, że padnę - trochę ostatnio kuleję).
PS.Miałam napisać już dawno i zupełnie o czymś innym, ale komputer nawala, a obecnie nie mam siły - może napiszę w rocznicę:P
Ze złych wiadomości: żarcia niet. Dla ścisłości, jest siano i jabłka, królikowi wystarczy. TUSZĘ, że użebrzę trochę psiej karmy na kredyt (jeśli przychodnia będzie otwarta w "święto"). Mix jabłek z mąką powinien być jadalny dla istoty ludzkiej, mam nadzieję.
Drugi dzień leżę w łóżku. Zawszeć to jakieś rozwiązanie problemu energii, pardon, braku energii. Dziś (no dobrze, wczoraj, choć blogowy zegar coś kręci) zwlekłam się na trzy godziny, żeby zanieść PITa (jedynie 13 przystanków, ale myślałam, że padnę - trochę ostatnio kuleję).
PS.Miałam napisać już dawno i zupełnie o czymś innym, ale komputer nawala, a obecnie nie mam siły - może napiszę w rocznicę:P
sobota, 13 kwietnia 2013
-----------------------
Ciekawe, może wszyscy tak mają? Wdech-wydech, um-rzeć, um-rzeć...
Ale tylko mięczaki chodzą po lekarzach, zamęczają sobą innych...
Wiem, że życie to obowiązek, przeważnie także przyjemność (jedyna, gdzie wyglądam końca;). Wiem. Rozumowo się zgadzam. Tylko jestem zmęczona:(
Ale tylko mięczaki chodzą po lekarzach, zamęczają sobą innych...
Wiem, że życie to obowiązek, przeważnie także przyjemność (jedyna, gdzie wyglądam końca;). Wiem. Rozumowo się zgadzam. Tylko jestem zmęczona:(
niedziela, 7 kwietnia 2013
nie jest źle... to bardzo podejrzane;)
Ostatnio jestem w najlepszej formie od wielu miesięcy. Nie wiem, skąd mi się to wzięło.
Hipotezy robocze są dwie...
Hipotezy robocze są dwie...
wtorek, 5 marca 2013
sama nie wiem...
2-3 dni było lepiej, ale zastanawiam się, czy nie ma to związku z sytuacją finansową po prostu. Jeśli nie bardzo mamy co jeść i w dodatku szanse na kasę więdną z dnia na dzień, trudno jest być w formie.
niedziela, 24 lutego 2013
środa, 20 lutego 2013
miałam dzisiaj wizytę...
Nie dotarłam.
To wszystko zwyczajnie nie ma sensu.
W tej chwili jestem na krawędzi mojej wiotkiej wytrzymałości psychicznej, nie wiem, co jest poza nią.
"Pracuję" tyle, ile jestem w stanie. Gdyby to było możliwe, przestałabym. Wychodzenie z domu to koszmar. W sumie, co za różnica - i tak nie starcza na życie.
Brakuje mi tu bardzo wymownych emotek;)
To wszystko zwyczajnie nie ma sensu.
W tej chwili jestem na krawędzi mojej wiotkiej wytrzymałości psychicznej, nie wiem, co jest poza nią.
"Pracuję" tyle, ile jestem w stanie. Gdyby to było możliwe, przestałabym. Wychodzenie z domu to koszmar. W sumie, co za różnica - i tak nie starcza na życie.
Brakuje mi tu bardzo wymownych emotek;)
czwartek, 14 lutego 2013
poniedziałek, 11 lutego 2013
jeszcze żyję:S
Minęły dwa tygodnie od odstawienia. Wciąż codziennie wstaję z łóżka. Jem mniej więcej normalnie. No, może więcej;) Ale w mojej sytuacji problem z pożywieniem ma inną genezę, niezależnie od tego, co mogą sobie wyobrażać lekarze. Jeśli przetrwam, prawdziwe zaburzenia (binge eating disorder zapewne) mam jak w banku.
Gorzej z higieną i innymi przesądami:(((
Niemniej jednak, wciąż żyję...
Gorzej z higieną i innymi przesądami:(((
Niemniej jednak, wciąż żyję...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

