Cd. pracy z książką p.Copeland.
Jakie są pierwsze znaki ostrzegawcze, które świadczą o tym, że czeka Cię gwałtowne pogorszenie samopoczucia?
No i tutaj mam problem. Wydaje mi się, że nie mam zbytnio wyodrębnionych depizodów, po prostu jest źle, czasem jeszcze gorzej, niekiedy fatalnie, ale żeby tak określać precyzyjnie? Hm.
No ale załóżmy. Zaznaczyłam takie opcje:
wycofanie; brak aktywności; łatwe uleganie zwątpieniu; nadmierna senność; płaczliwość; obżarstwo; spędzanie dużej ilości czasu w łóżku; pragnienie, aby ktoś się mną zaopiekował; wrażenie niezdarności, upuszczanie przedmiotów; łatwe uleganie zmęczeniu; obojętność; ech, właściwie mogłabym zaznaczyć wszystkie :(
Może pewnego pięknego dnia pójdę do lekarza z notatkami z tej książki? Może diagnoza będzie inna? ;)
czwartek, 28 lipca 2016
niedziela, 24 lipca 2016
tzw. okres...
Co przeżyłam, to moje :(
Wczoraj po wzięciu ostatniej saszetki Nimesilu czułam się bdb, nawet podzieliłam się nią z moim myszkiem (ma uszkodzony ogonek :( ). Dziś wstałam i też nie było źle. Właśnie zalałam herbatę i powiedziałam psu, że zaraz idziemy, tylko napoję gryzonie. Aż tu nagle dorwał mnie ból. Normalnie narasta stopniowo, ale tym razem wjechał windą. W domu zero p-bólowców, tylko Scorbolamid, wzięłam 2 tabletki. Również nagle znalazłam się na krawędzi omdlenia ("słabo mi" to zdecydowanie za słabe określenie). Wcześniej zdjęłam koszulkę, bo mi było strasznie gorąco, ale później oblałam się potem (ja, która nigdy się nie pocę, ha, ha), więc musiałam się przykryć.
Nie wiem, ile trwały te atrakcje, bo zasnęłam (hipersomnia to jedyne, na co mogę w życiu liczyć;) i obudziłam się przeszło 2 godziny po parzeniu herbaty.
Nie jestem dobrym domem tymczasowym, oj nie :(
Wczoraj po wzięciu ostatniej saszetki Nimesilu czułam się bdb, nawet podzieliłam się nią z moim myszkiem (ma uszkodzony ogonek :( ). Dziś wstałam i też nie było źle. Właśnie zalałam herbatę i powiedziałam psu, że zaraz idziemy, tylko napoję gryzonie. Aż tu nagle dorwał mnie ból. Normalnie narasta stopniowo, ale tym razem wjechał windą. W domu zero p-bólowców, tylko Scorbolamid, wzięłam 2 tabletki. Również nagle znalazłam się na krawędzi omdlenia ("słabo mi" to zdecydowanie za słabe określenie). Wcześniej zdjęłam koszulkę, bo mi było strasznie gorąco, ale później oblałam się potem (ja, która nigdy się nie pocę, ha, ha), więc musiałam się przykryć.
Nie wiem, ile trwały te atrakcje, bo zasnęłam (hipersomnia to jedyne, na co mogę w życiu liczyć;) i obudziłam się przeszło 2 godziny po parzeniu herbaty.
Nie jestem dobrym domem tymczasowym, oj nie :(
środa, 20 lipca 2016
jeszcze żyję :(
Cukier pożyczyłam. Dostałam też płatki owsiane, trochę przeterminowane, "dla psów". Pożarłam ;)
Wegetacja trwa dalej...
e: zrobiło mi się jakoś strasznie smutno, nie wiem, dlaczego :(
Wegetacja trwa dalej...
e: zrobiło mi się jakoś strasznie smutno, nie wiem, dlaczego :(
wtorek, 19 lipca 2016
he, he...
Nie doceniłam siebie.
Pół tuzina parówek zniknęło w paszczy za jednym posiedzeniem, przy akompaniamencie stosownej liczby kajzerek. Mam nadzieję, że wkrótce umrę, bo zaburzenia odżywiania mam jak w banku ;)
Niedojadanie da się wytrzymać (choć wkurza), ale skończył mi się cukier do herbaty :( Myślę, że to wystarczający powód do skakania oknem. Pojutrze będę mieć 10zł, ale jak mam dożyć?
Pół tuzina parówek zniknęło w paszczy za jednym posiedzeniem, przy akompaniamencie stosownej liczby kajzerek. Mam nadzieję, że wkrótce umrę, bo zaburzenia odżywiania mam jak w banku ;)
Niedojadanie da się wytrzymać (choć wkurza), ale skończył mi się cukier do herbaty :( Myślę, że to wystarczający powód do skakania oknem. Pojutrze będę mieć 10zł, ale jak mam dożyć?
sobota, 16 lipca 2016
nędza męczy
Tak bardzo męczy.
Ten tydzień w sumie nie był zły - zarobiłam 30zł, drugie 30 pożyczyłam. I co z tego? Żeby te pieniądze miały wartość 60zł, potrzeba zacząć od zera, a tak - wrzucam grosze do studni bez dna :(
Obecnie mam 3zł. Jeśli uda mi się wyjść z domu, mogłabym dokupić pieczywo do parówek z wczoraj (2 posiłki). Mam jeszcze ryż (czuję się, jakbym wyżerała psom karmę ;), przyprawy i cukier, więc przebiduję po poniedziałku.
Bawię się myślą kupienia zakładu LOTTO - trafienie piątki pewnie by mi pomogło ;)
Mój pies przeżywa, jak sądzę, załamanie nerwowe :( OK, biegunka może mieć inne powody, ale zachowuje się również nietypowo. Nie wiem, czy powodem jest nadmiar psów w domu (od lutego przez większość czasu tymczasujemy), czy ich wiek (szczenięta są b.męczące, nie tylko dla mnie), czy moje załamanie - B.jest wyjątkowo empatycznym stworzeniem.
Ten tydzień w sumie nie był zły - zarobiłam 30zł, drugie 30 pożyczyłam. I co z tego? Żeby te pieniądze miały wartość 60zł, potrzeba zacząć od zera, a tak - wrzucam grosze do studni bez dna :(
Obecnie mam 3zł. Jeśli uda mi się wyjść z domu, mogłabym dokupić pieczywo do parówek z wczoraj (2 posiłki). Mam jeszcze ryż (czuję się, jakbym wyżerała psom karmę ;), przyprawy i cukier, więc przebiduję po poniedziałku.
Bawię się myślą kupienia zakładu LOTTO - trafienie piątki pewnie by mi pomogło ;)
Mój pies przeżywa, jak sądzę, załamanie nerwowe :( OK, biegunka może mieć inne powody, ale zachowuje się również nietypowo. Nie wiem, czy powodem jest nadmiar psów w domu (od lutego przez większość czasu tymczasujemy), czy ich wiek (szczenięta są b.męczące, nie tylko dla mnie), czy moje załamanie - B.jest wyjątkowo empatycznym stworzeniem.
sobota, 9 lipca 2016
odcięta od świata
Znowu.
Plus: oszczędzam paliwa kopalne ;)
Zamierzam napisać po kilka postów na różne blogi i wlepić je w pon. po południu, kiedy znowu będę gościć u koleżanki. O ile nie zaśpię, jak dziś.
Hipersomnia jest śmieszna - śpisz cały dzień i całą noc i jeszcze mógłbyś spać :)
Plus: oszczędzam paliwa kopalne ;)
Zamierzam napisać po kilka postów na różne blogi i wlepić je w pon. po południu, kiedy znowu będę gościć u koleżanki. O ile nie zaśpię, jak dziś.
Hipersomnia jest śmieszna - śpisz cały dzień i całą noc i jeszcze mógłbyś spać :)
wtorek, 5 lipca 2016
p.o.jedzenia ;)
W tym roku mam duże zużycie cukru - dostałam od Szlachetnej Paczki 10kg, dałam koleżance tylko 2, a już mi dawno wyszedł. Dziś poratowała mnie taż koleżanka połową paczki, mogę więc jeść cukier i zapijać go gorzką herbatą.
Nie upieram się, że to bardzo odżywcze, ale w końcu zdrową dietę wymyślili ludzie, którzy mają za dużo pieniędzy :P
Nie upieram się, że to bardzo odżywcze, ale w końcu zdrową dietę wymyślili ludzie, którzy mają za dużo pieniędzy :P
niedziela, 3 lipca 2016
sobota, 2 lipca 2016
tradycyjnie...
...nie radzę sobie z niczym.
W soboty miałam uczyć koleżankę w ramach wolontariatu (brakuje mi go bardzo) - znowu zaspałam. Czas wyjść z suczą na spacer, ale najpierw trzeba by "wysadzić" szczeniaki - nie są zainteresowane siusianiem/kupcianiem (za wyjątkiem Nini, która potrzebę załatwiła przed wyjściem z "kojca"). Jestem głodna i śpiąca - przynajmniej na to drugie mogłabym coś poradzić, ale czekam na odzew od koleżanki (telefon zawsze wie, kiedy nie powinien się rozładować, zresztą z nią nie sposób wymienić tylko dwa słowa, więc unikam dzwonienia ;) - właściwie zawsze unikam dzwonienia, do wszystkich :P ).
Słonecznie, ale nie tak gorąco jak było wcześniej - dobra pogoda na sprzątanie...
e:E.napisała, przemówiłyśmy się na poniedziałek. Pogoda ma ponoć być bardziej znośna, zaraz idę z suczą, smażę śniadanie (śniło mi sięniedawno, że odkryłam idealne proporcje wegańskich placków, niestety, w realu nie ma tak dobrze) i idę sprzątać.
W soboty miałam uczyć koleżankę w ramach wolontariatu (brakuje mi go bardzo) - znowu zaspałam. Czas wyjść z suczą na spacer, ale najpierw trzeba by "wysadzić" szczeniaki - nie są zainteresowane siusianiem/kupcianiem (za wyjątkiem Nini, która potrzebę załatwiła przed wyjściem z "kojca"). Jestem głodna i śpiąca - przynajmniej na to drugie mogłabym coś poradzić, ale czekam na odzew od koleżanki (telefon zawsze wie, kiedy nie powinien się rozładować, zresztą z nią nie sposób wymienić tylko dwa słowa, więc unikam dzwonienia ;) - właściwie zawsze unikam dzwonienia, do wszystkich :P ).
Słonecznie, ale nie tak gorąco jak było wcześniej - dobra pogoda na sprzątanie...
e:E.napisała, przemówiłyśmy się na poniedziałek. Pogoda ma ponoć być bardziej znośna, zaraz idę z suczą, smażę śniadanie (śniło mi sięniedawno, że odkryłam idealne proporcje wegańskich placków, niestety, w realu nie ma tak dobrze) i idę sprzątać.
piątek, 24 czerwca 2016
zwierzątkowo
Jak powszechnie wiadomo, jestem b.przewidująca, sprytna i jeszcze jakaś.
Miałam zamiar wprowadzić zasadę, że ew.chętny do tymczasowania poza tym, co oczywiste, zapewnia dobre pożywienie mojemu stadu - żeby wynagrodzić im czas poświęcony tymczasowiczom (tymczasowanie za pieniądze jest be i fuj, ale za karmę może być;)
W nocy przyjechała do mnie sucz ze szczeniakami. Póki co, "objadają" moje psy...
***
Wczoraj wygrzebałam najostatniejsze, pamiątkowe 5 dolarów kanadyjskich. Najpierw poszłam do biletomatu na przystanku koło domu, żeby sprawdzić, czy nie zostało mi coś na karcie, ale był zepsuty, przyjmował tylko gotówkę. Poszłam do kantoru i do następnego przystanku - automat się zawiesił. Z warkotem poszłam jeszcze dalej - zepsuty, przyjmuje jedynie karty, a na karcie nic nie mam. Wróciłam do domu nieżywa, a moja szczurzyca jest wciąż sierotą :(
***
Sieroctwo bardzo szczury frustruje - przedwczoraj zamordowała mysz!!! Zdekapitowała ją i pożarła głowę, mimo że jest weganką. Skutek: nie dość, że potrzebuję towarzystwa dla pojedynczej szczurzycy, to i dla pojedynczej myszy :P
***
Chyba czas zacząć pisać bloga zwierzątkowego ;)
Miałam zamiar wprowadzić zasadę, że ew.chętny do tymczasowania poza tym, co oczywiste, zapewnia dobre pożywienie mojemu stadu - żeby wynagrodzić im czas poświęcony tymczasowiczom (tymczasowanie za pieniądze jest be i fuj, ale za karmę może być;)
W nocy przyjechała do mnie sucz ze szczeniakami. Póki co, "objadają" moje psy...
***
Wczoraj wygrzebałam najostatniejsze, pamiątkowe 5 dolarów kanadyjskich. Najpierw poszłam do biletomatu na przystanku koło domu, żeby sprawdzić, czy nie zostało mi coś na karcie, ale był zepsuty, przyjmował tylko gotówkę. Poszłam do kantoru i do następnego przystanku - automat się zawiesił. Z warkotem poszłam jeszcze dalej - zepsuty, przyjmuje jedynie karty, a na karcie nic nie mam. Wróciłam do domu nieżywa, a moja szczurzyca jest wciąż sierotą :(
***
Sieroctwo bardzo szczury frustruje - przedwczoraj zamordowała mysz!!! Zdekapitowała ją i pożarła głowę, mimo że jest weganką. Skutek: nie dość, że potrzebuję towarzystwa dla pojedynczej szczurzycy, to i dla pojedynczej myszy :P
***
Chyba czas zacząć pisać bloga zwierzątkowego ;)
poniedziałek, 20 czerwca 2016
troszkę niefajnie :(
Tak jakby mi się pogarsza. B.odczuwam potrzebę Asyst.ON, ale obecnie nie mam ani orzeczenia, ani pieniędzy, więc mogę sobie pofiukać.
Potrzebuję wsparcia. Nie mam na nie szansy. Rozważam stworzenie "imaginary asistant", ale mam lęki i moczenia nocne, że nie skończy się to dobrze :-S
Potrzebuję wsparcia. Nie mam na nie szansy. Rozważam stworzenie "imaginary asistant", ale mam lęki i moczenia nocne, że nie skończy się to dobrze :-S
czwartek, 16 czerwca 2016
a co tam!
Znowu zaspałam i nie poszłam do mojej lekarki :( Ale nie martwię się przesadnie, w końcu i tak nie biorę leków :P Na badanie krwi jest chyba za wcześnie. Więc luzik. Muszę tylko jutro do niej zadzwonić, żeby nie myślała, że nie żyję :)
wtorek, 14 czerwca 2016
oops, I didn't do it again!
[nie dość, że żaden słodki ciężar na mnie nie leży, wreszcie dorobiłam się myszy; komputerowej;)]
Od jakiegoś czasu chodzi po mnie post o wdzięcznym tytule "konie i psy". Właściwie już zaczęłam go pisać, kiedy okazało się, że trochę na niego za wcześnie :P
Dawno, dawno temu, kiedy zaczynałam blogowanie pisałam o książce M.E.Copeland "Jak wygrać z depresją?". Miałam szczery zamiar "przerobić" ją tutaj (coś, co wielokrotnie robiłam w realu), ale jakoś mi nie wyszło (jak zwykle).
A więc wracam. Od jutra, obecnie mam doła :(
Od jakiegoś czasu chodzi po mnie post o wdzięcznym tytule "konie i psy". Właściwie już zaczęłam go pisać, kiedy okazało się, że trochę na niego za wcześnie :P
Dawno, dawno temu, kiedy zaczynałam blogowanie pisałam o książce M.E.Copeland "Jak wygrać z depresją?". Miałam szczery zamiar "przerobić" ją tutaj (coś, co wielokrotnie robiłam w realu), ale jakoś mi nie wyszło (jak zwykle).
A więc wracam. Od jutra, obecnie mam doła :(
sobota, 11 czerwca 2016
nie mogę pisać...
...sucz leży mi na prawej ręce. Za 10 godzin pojedzie do domu stałego, więc nie chcę jej zrzucać ;)
A tyle pomysłów na posty mam, no :D
A tyle pomysłów na posty mam, no :D
wtorek, 7 czerwca 2016
-
Lęków póki co nie mam. Za to jestem rozdrażniona (jak na mnie). Boję się, że uszkodzę jakieś niesforne szczenię :(
e:wróc to tempo :( Od dwu dni idę do lecznicy wet., w której wiszę kasę. Chwilowo mogę oddać, przynajmniej część. Dziś już nie pójdę, za pół godziny zamykają, a to daleko :(
Ech, przydałby mi się Asystent ON.
e:wróc to tempo :( Od dwu dni idę do lecznicy wet., w której wiszę kasę. Chwilowo mogę oddać, przynajmniej część. Dziś już nie pójdę, za pół godziny zamykają, a to daleko :(
Ech, przydałby mi się Asystent ON.
poniedziałek, 6 czerwca 2016
glany rządzą!
Przez 2 tygodnie byłam zbyt zmęczona, by wiązać sznurowadła, wychodziłam więc z domu prawie zawsze w kapciach. Wydawałoby się, że podróbka crocsów powinna się sprawdzać również w plenerze.
Nie sprawdziła się.
Siniaki, otarcia, kulawizna...
Wykrzesałam więc z siebie resztki sił i powróciłam do normalnych butów. Dwa dni później czuję się bardziej "sobą". These legs were made for walkin' :D
A dziś było sporo łażenia. W ramach uczenia szczeniaków spacerowania, wyszłam z każdą osobno w asyście B., żeby pokazał, co się robi na dworze ;) Smarkate wiedzą już, że się siusia i kupcia, ale poza tym tylko by się gryzły :)
Lekko licząc, jakieś trzy godziny chodzenia przez "cały dzień" (od południa do jakiejś 23).
Rozpiera mnie energia, nie? Nic dziwnego, wróciłam do witaminek z żeńszeniem. Ciekawe, kiedy zaczną się napady lęku? :P
Nie sprawdziła się.
Siniaki, otarcia, kulawizna...
Wykrzesałam więc z siebie resztki sił i powróciłam do normalnych butów. Dwa dni później czuję się bardziej "sobą". These legs were made for walkin' :D
A dziś było sporo łażenia. W ramach uczenia szczeniaków spacerowania, wyszłam z każdą osobno w asyście B., żeby pokazał, co się robi na dworze ;) Smarkate wiedzą już, że się siusia i kupcia, ale poza tym tylko by się gryzły :)
Lekko licząc, jakieś trzy godziny chodzenia przez "cały dzień" (od południa do jakiejś 23).
Rozpiera mnie energia, nie? Nic dziwnego, wróciłam do witaminek z żeńszeniem. Ciekawe, kiedy zaczną się napady lęku? :P
czwartek, 2 czerwca 2016
leżę i nie kwiczę
Finansowo i psychicznie ciut lepiej, somatycznie - wciąż b.źle :(
Boję się wychodzić z domu, by nie zemdleć na ulicy. Boję się, że przewrócę się i zmiażdżę szczeniaka :( Prawie nic nie robię, bo nie mam siły.
Boję się wychodzić z domu, by nie zemdleć na ulicy. Boję się, że przewrócę się i zmiażdżę szczeniaka :( Prawie nic nie robię, bo nie mam siły.
wtorek, 31 maja 2016
leniwa niedziela...
Szczeniaki zostały zaczipowane, wróciłyśmy w samo południe, ale udało mi się nie skonać z gorąca. Wieczorem rozsądnie stwierdziłam, że pójdę do najchłodniejszego kościoła w okolicy ;) Jednak zestaw: odstawienie leków, okres i niedojadanie wystarczył :( Całą Mszę przesiedziałam w kąciku, a potem powlokłam się do koleżanki mieszkającej opodal, żeby poratowała mnie podpaskami i cukierkami. Wracałam od niej straaasznie długo...
****
Nędza b.mnie męczy :( Co zarobię 10 zł, już ich nie mam. Jasne, człowiek jest w stanie tak żyć, ale co to za życie? Ostatnia torebka Liptona i zastanawianie się, czy wypić herbatę teraz, czy po wstaniu, a może w środę, kiedy idę do podopiecznej? Brak kremu do ciała? Niby nic, ale po 2-3 dniach moja felerna skóra zaczyna swędzieć.
Chyba tylko wygrana w totka może mnie uratować. Tyle że nie gram, bo mnie nie stać :P Tylu ludziom wiszę kasę, że to po prostu w głowie się nie mieści. Co mogłabym sprzedać, co ma jakąkolwiek wartość? Czy półwieczne sztućce są więcej, czy mniej warte od współczesnych? "Kryształy"? Kolekcje?
W sumie najlepiej byłoby sprzedać mieszkanie ;))) Jedyna rzecz, która na pewno ma jakąś zauważalną wartość - parę lat temu wyceniono je na 160 tysięcy, jeśli dobrze pamiętam. Ale nie jestem w stanie (i nie chcę!) się przeprowadzać.
****
Nędza b.mnie męczy :( Co zarobię 10 zł, już ich nie mam. Jasne, człowiek jest w stanie tak żyć, ale co to za życie? Ostatnia torebka Liptona i zastanawianie się, czy wypić herbatę teraz, czy po wstaniu, a może w środę, kiedy idę do podopiecznej? Brak kremu do ciała? Niby nic, ale po 2-3 dniach moja felerna skóra zaczyna swędzieć.
Chyba tylko wygrana w totka może mnie uratować. Tyle że nie gram, bo mnie nie stać :P Tylu ludziom wiszę kasę, że to po prostu w głowie się nie mieści. Co mogłabym sprzedać, co ma jakąkolwiek wartość? Czy półwieczne sztućce są więcej, czy mniej warte od współczesnych? "Kryształy"? Kolekcje?
W sumie najlepiej byłoby sprzedać mieszkanie ;))) Jedyna rzecz, która na pewno ma jakąś zauważalną wartość - parę lat temu wyceniono je na 160 tysięcy, jeśli dobrze pamiętam. Ale nie jestem w stanie (i nie chcę!) się przeprowadzać.
wtorek, 24 maja 2016
-
Dół. Albo czas tracenia złudzeń.
W domu dwie siksy tak mnie zajmują, że zapominam o niejedzeniu ;)
W domu dwie siksy tak mnie zajmują, że zapominam o niejedzeniu ;)
sobota, 21 maja 2016
czekam...
Za półtorej godziny mają włączyć ciepłą wodę (nie było jej od wtorku). Czuję się niedomyta ;)
PS.Od poniedziałku NAPRAWDĘ zacznę pisać CODZIENNIE, howgh!
PS.Od poniedziałku NAPRAWDĘ zacznę pisać CODZIENNIE, howgh!
Subskrybuj:
Posty (Atom)