czwartek, 6 października 2016

---

Gdybym miała 2-3 STAŁYCH uczniów... O ile potrafię jeszcze uczyć :( Na początek wystarczyłoby tyle.

wtorek, 4 października 2016

jest źle

Nie będę jednak o tym pisać, bo to strasznie nudne. Zabiłabym się, gdybym nie była takim tchórzem.

niedziela, 25 września 2016

coś dobrego na niedzielę

Córeczka koleżanki siedzi jeszcze w brzuchu. Ale kiedy tylko wyjdzie będzie musiała być operowana. Operacja jest CHOLERNIE DROGA :( Nie każdego stać na wsparcie finansowe, ale absolutnie każdy użytkownik Internetu może wejść w tego linka i zrobić klik. Następnego dnia to samo. I jeszcze raz.

Zapraszam do podawania linka dalej i do klikania, codziennie :)

Dziękuję w imieniu Weroniki :)

piątek, 23 września 2016

dziwne...

Czułam się ostatnio nieźle (nie licząc zeszłotygodniowego dołka związanego z wyprowadzką Murki). Sprzątałam trochę. Miałam jakieś plany. Rozmawiałam z ludźmi.

A wczoraj wieczorem tąpnięcie.

W ramach korzystania z bezpłatnej komunikacji miejskiej (tylko jeden taki dzień w roku, grzech nie skorzystać!) jechałam na Mszę na Wolę. Wyszłam trochę za późno, długo czekałam na tramwaj, w końcu przyjechał. Usiadłam niedaleko jakichś państwa, nolens volens słyszałam ich rozmowę.

Rozmowa jak rozmowa, ale pan był podobny z głosu i stylu do mojego Ojca... No i się zaczęło. Moje spaprane życie. Nikomu nie jestem potrzebna. Nic nie potrafię dobrze zrobić, byłych uczniów na kopy, żadnych obecnych - to chyba o czymś świadczy? za trzy lata i jeden dzień i trzy lata i czterdziecha. Czterdzieści zmarnowanych lat to nie brzmi dumnie...

PS.Dziś troszkę lepiej, ale chciałam wlepić tego posta, bo zaczęłam go pisać wczoraj. Może będzie dziś i drugi? W drodze urodzinowego wyjątku ;)

wtorek, 13 września 2016

wyjście z ciemności

Włączyli mi dziś wreszcie prąd, jutro zamierzam pisać a pisać :)

wtorek, 23 sierpnia 2016

hekatomba :( - a jednak nie :|

Nie będę o tym pisać na zwierzątkowym blogu, bo od narzekań jest ten.

Jak już wspominałam w czerwcu, moja szczurzyca zamordowała mysz. Oczywiście, to moja wina, bo to ja powinnam mieć rozum :( Fifi odsunęła szybkę zasłaniającą akwarium, więc potem bardziej uważałam.

Dziś weszłam do pokoju po b.długim wybiegu (może za długim i były znudzone?) i znalazłam ślady krwi. Złapałam szczurzyce i odstawiłam do klatki - żadna nie była zraniona. Za to mysz jakaś taka osowiała. Mysz, mieszkająca w klatce typu diuna, bez bocznych szczebelków. W klatce porządnie zamkniętej - i przedtem, i potem. Znalazłam krew i w klatce. I mysz bez łapki :(((((((((((((((((((

e:byłyśmy u weta, łapka pięknie zagojona, Morwa dostała zastrzyk p-bólowy i szansę na cd. życia. P.dr podejrzewa samookaleczenie! To straszne i też jestem za to odpowiedzialna (samiczki trzymane osobno świrują, powinnam była wcześniej zatroszczyć się o towarzystwo), ale cieszę się, że zdejmuje podejrzenie ze szczurzyc :)


poniedziałek, 22 sierpnia 2016

---

Miałam dziś zacząć pewien eksperyment, ale próbuję przetłumaczyć cv koleżanki - mordęga :P

Poza tym, żadnych nowości. Bieda już ledwie piszczy, następna kasa, o której wiem przyjdzie za tydzień - ha, ha, ha. Nie mam na nic siły, a po sobotnich schizach boję się wziąć żeń-szeń :(

sobota, 20 sierpnia 2016

schizy, schizy...

Znowu problem z wyjściem z domu. Problem z jedzeniem. Problem ze zrobieniem czegokolwiek.

e: i zimno mi. Od środka :(

czwartek, 18 sierpnia 2016

sąd nie-ostateczny :(

Jaką mam szansę, że zdobędę jakieś ciężkie pieniądze, skoro nie zdobyłam lżejszych?

Nic, tylko się pochlastać.

Upić się nie mogę, bo: a)nie mam za co, b)jest sierpień, c)jestem abstynentką.

wtorek, 16 sierpnia 2016

a może nie?

Nie dożyję? Pieniądze przez konto przemknęły jak perseida, mam zapłacony czynsz (fajnie), przed jutrem powinnam zapłacić 330,83 (+odsetki), bo sąd dyszy zza pleców.

No cóż.

PS.Poza tym, nie jest źle :)

czwartek, 11 sierpnia 2016

:O

Jestem otwarta na cuda.

Sporo ich już widziałam.

Dlatego idąc dziś po zakupy (za 90 groszy można kupić 3 kajzerki, a dostałam od koleżanki mięso, niby dla psa, ale część mogła być dla mnie) zahaczyłam o bankomat. Pomyślałam sobie, że wprawdzie konto zalokowane, ale może znajdzie się coś na karcie?

Znalazło się. Na koncie również.

Może jednak dożyjemy do najbliższego zlecenia? ;)

środa, 10 sierpnia 2016

świętuję rocznicę...

...utraty "stałej" pracy, pardon, płacy. Tych dwu stów miesięcznie właściwie mogłam być pewna...

Jakoś na początku jesieni będzie z kolei rocznica stracenia ostatniego ucznia...


Z powodu abonamentu RTV mam zajęte konto. Jeśli nie zapłacę zaległych rachunków Tepsy w ciągu tygodnia, sprawa idzie do sądu. Inne rachunki mam popłacone do marca tego roku.

Co za radość żyć...

środa, 3 sierpnia 2016

strategie (cz.1)

Pojęczałabym o tym, że jestem głodna i bez kasy, ale staram się być produktywna ;)

Mary Ellen (długo już pracuję z jej książką, czas przejść na ty) podzieliła sposoby łagodzenia depresji na pięć kategorii: czynności, wsparcie, nastawienie, organizacja i duchowość.

Nie zamierzam przepisywać całej książki (ani nawet rozdziału, polecam biblioteki:), ale wrzucę tu trochę tych sugestii z moimi komentarzami. Podobnie jak Mary Ellen zwracam uwagę na fakt, że to, co pomaga jednej osobie niekoniecznie pomoże innej - to tylko inspiracja :)

Czynności:

ćwiczenia - jeśli ma się siłę na ruch, zdecydowanie polecam, zwłaszcza pilatesa; powtarzalność ruchów w jakiś sposób uspokaja, poczucie, że ciało staje się silniejsze i sprawniejsze to bardzo przyjemne uczucie; niestety, od dość dawna nie ćwiczę, ale chcę do tego powrócić, gdy skończą się upały

długie spacery - podobnie, spokojna aktywność fizyczna to dobry pomysł, a tu dochodzi jeszcze świeże powietrze (i ew.światło słoneczne); codziennie spaceruję min.godzinę (przeważnie kilka godzin, mam sporo psów pod opieką)

czytanie - o tak!!! Zapraszam na mojego bloga o pierwszy-raz-przeczytanych-książkach :)

słuchanie muzyki - muzyka poważna do skupienia się, niepoważna - jako akompaniament do jakiejkolwiek innej aktywności

ogrodnictwo - mam tylko balkon i rośliny doniczkowe, ale myślę, że to bardzo dobre zajęcie

robótki ręczne - moje marzenie

zakupy - jeśli tylko ma się za co ;)

spędzanie czasu w towarzystwie małych dzieci - nie wiem, czy to działa, jeśli owe dzieci są własne, ale cudze faktycznie pomagają

sprzątanie - no cóż... trochę za, a trochę przeciw

oglądanie filmów - dobry rodzaj oderwania się, szczególnie, gdy ugrzęźnie się jakimś serialu (Downton Abbey!)

pomaganie innym - istnieje teoria, że depresja bierze się ze skupienia na sobie (bardzo przygnębiające); nie wiem, czy ma ona sens, wiem, że pomaganie jest dobre, i tyle

pisanie bloga ;)

czwartek, 28 lipca 2016

uwaga, depizod!

Cd. pracy z książką p.Copeland.

Jakie są pierwsze znaki ostrzegawcze, które świadczą o tym, że czeka Cię gwałtowne pogorszenie samopoczucia?

No i tutaj mam problem. Wydaje mi się, że nie mam zbytnio wyodrębnionych depizodów, po prostu jest źle, czasem jeszcze gorzej, niekiedy fatalnie, ale żeby tak określać precyzyjnie? Hm.

No ale załóżmy. Zaznaczyłam takie opcje:

wycofanie; brak aktywności; łatwe uleganie zwątpieniu; nadmierna senność; płaczliwość; obżarstwo; spędzanie dużej ilości czasu w łóżku; pragnienie, aby ktoś się mną zaopiekował; wrażenie niezdarności, upuszczanie przedmiotów; łatwe uleganie zmęczeniu; obojętność; ech, właściwie mogłabym zaznaczyć wszystkie :(

Może pewnego pięknego dnia pójdę do lekarza z notatkami z tej książki? Może diagnoza będzie inna? ;)

niedziela, 24 lipca 2016

tzw. okres...

Co przeżyłam, to moje :(

Wczoraj po wzięciu ostatniej saszetki Nimesilu czułam się bdb, nawet podzieliłam się nią z moim myszkiem (ma uszkodzony ogonek :( ). Dziś wstałam i też nie było źle. Właśnie zalałam herbatę i powiedziałam psu, że zaraz idziemy, tylko napoję gryzonie. Aż tu nagle dorwał mnie ból. Normalnie narasta stopniowo, ale tym razem wjechał windą. W domu zero p-bólowców, tylko Scorbolamid, wzięłam 2 tabletki. Również nagle znalazłam się na krawędzi omdlenia ("słabo mi" to zdecydowanie za słabe określenie). Wcześniej zdjęłam koszulkę, bo mi było strasznie gorąco, ale później oblałam się potem (ja, która nigdy się nie pocę, ha, ha), więc musiałam się przykryć.
Nie wiem, ile trwały te atrakcje, bo zasnęłam (hipersomnia to jedyne, na co mogę w życiu liczyć;) i obudziłam się przeszło 2 godziny po parzeniu herbaty.

Nie jestem dobrym domem tymczasowym, oj nie :(

środa, 20 lipca 2016

jeszcze żyję :(

Cukier pożyczyłam. Dostałam też płatki owsiane, trochę przeterminowane, "dla psów". Pożarłam ;)

Wegetacja trwa dalej...

e: zrobiło mi się jakoś strasznie smutno, nie wiem, dlaczego :(

wtorek, 19 lipca 2016

he, he...

Nie doceniłam siebie.

Pół tuzina parówek zniknęło w paszczy za jednym posiedzeniem, przy akompaniamencie stosownej liczby kajzerek. Mam nadzieję, że wkrótce umrę, bo zaburzenia odżywiania mam jak w banku ;)

Niedojadanie da się wytrzymać (choć wkurza), ale skończył mi się cukier do herbaty :( Myślę, że to wystarczający powód do skakania oknem. Pojutrze będę mieć 10zł, ale jak mam dożyć?

sobota, 16 lipca 2016

nędza męczy

Tak bardzo męczy.

Ten tydzień w sumie nie był zły - zarobiłam 30zł, drugie 30 pożyczyłam. I co z tego? Żeby te pieniądze miały wartość 60zł, potrzeba zacząć od zera, a tak - wrzucam grosze do studni bez dna :(

Obecnie mam 3zł. Jeśli uda mi się wyjść z domu, mogłabym dokupić pieczywo do parówek z wczoraj (2 posiłki). Mam jeszcze ryż (czuję się, jakbym wyżerała psom karmę ;), przyprawy i cukier, więc przebiduję po poniedziałku.

Bawię się myślą kupienia zakładu LOTTO - trafienie piątki pewnie by mi pomogło ;)

Mój pies przeżywa, jak sądzę, załamanie nerwowe :( OK, biegunka może mieć inne powody, ale zachowuje się również nietypowo. Nie wiem, czy powodem jest nadmiar psów w domu (od lutego przez większość czasu tymczasujemy), czy ich wiek (szczenięta są b.męczące, nie tylko dla mnie), czy moje załamanie - B.jest wyjątkowo empatycznym stworzeniem.

sobota, 9 lipca 2016

odcięta od świata

Znowu.

Plus: oszczędzam paliwa kopalne ;)

Zamierzam napisać po kilka postów na różne blogi i wlepić je w pon. po południu, kiedy znowu będę gościć u koleżanki. O ile nie zaśpię, jak dziś.

Hipersomnia jest śmieszna - śpisz cały dzień i całą noc i jeszcze mógłbyś spać :)

wtorek, 5 lipca 2016

p.o.jedzenia ;)

W tym roku mam duże zużycie cukru - dostałam od Szlachetnej Paczki 10kg, dałam koleżance tylko 2, a już mi dawno wyszedł. Dziś poratowała mnie taż koleżanka połową paczki, mogę więc jeść cukier i zapijać go gorzką herbatą.
Nie upieram się, że to bardzo odżywcze, ale w końcu zdrową dietę wymyślili ludzie, którzy mają za dużo pieniędzy :P