Takie sobie ukułam określenie na moje usposobienie, samopoczucie, czy jak to tam nazwać.
Depresanci nie mają obowiązku być nieszczęśliwymi (aczkolwiek z drugiej strony, SP podważa diagnozę;). Tylko to szczęście jest trochę kulawe. Dziecko w brzuchu ma wszystko, czego mu potrzeba, ale wcześniej czy później musi wyjść. Nie ma zmiłuj się...
Ze mną też (niemal) wszystko jest w porządku, dopóki nie muszę wyjść z domu, zrobić zakupów, zarobić na zakupy, znaleźć pracy... Być może trafienie szóstki w totka pomogło by na wszystko:))) A może nie.
czwartek, 25 lipca 2013
środa, 24 lipca 2013
mam dość.
Cóż, nic nadzwyczajnego. Ale to, że zdarzyło mi się dziś płakać, JEST nietypowe, ponieważ żywię dla tego zajęcia najgłębszą pogardę.
Nie mam siły do tej mojej nędzy; do ludzi, którym się wydaje, że wszystkich stać na bilety autobusowe, do dziur w pamięci (kilkakrotnie już "przedłużałam książkę", której po prostu nie mogę nigdzie znaleźć); do teoretyczności decyzji (co z tego, że "zdecydowałam" o zrobieniu badań czy operacji, jak i tak tego nie zrobię?); do wstawania z łóżka (po co? No po co???).
Tych, którzy tu zajrzą, proszę o modlitwę o śmierć dla mnie - jak najszybciej.
Nie mam siły do tej mojej nędzy; do ludzi, którym się wydaje, że wszystkich stać na bilety autobusowe, do dziur w pamięci (kilkakrotnie już "przedłużałam książkę", której po prostu nie mogę nigdzie znaleźć); do teoretyczności decyzji (co z tego, że "zdecydowałam" o zrobieniu badań czy operacji, jak i tak tego nie zrobię?); do wstawania z łóżka (po co? No po co???).
Tych, którzy tu zajrzą, proszę o modlitwę o śmierć dla mnie - jak najszybciej.
czwartek, 18 lipca 2013
tęsknota za trumną;)
Jeśli można tęsknić za czymś, czego się nie zna, oczywiście.
Wczoraj rozkoszowałam się leżeniem w domu (już zaczęłam pisać "siedzeniem", ale to nie byłaby prawda). Cicho, chłodno, spokojnie, żadnych ludzi w zasięgu wzroku, cudowna samotność... No trumna jak nic:D
Wczoraj rozkoszowałam się leżeniem w domu (już zaczęłam pisać "siedzeniem", ale to nie byłaby prawda). Cicho, chłodno, spokojnie, żadnych ludzi w zasięgu wzroku, cudowna samotność... No trumna jak nic:D
czwartek, 11 lipca 2013
słabo mi...
...i to mnie wkurza, rzecz jasna. Jeśli wierzyć ciśnieniomierzowi, jest OK. No to dlaczego? Falvit łykam, myślę, że anemii nie mam. Brałam pod uwagę sprawy tarczycowe, ale poczytałam o objawach i mi nie pasuje. Zależności pogodowej też nie widzę. Kardiologia albo hipochondria...
PS.Jestem na tropie. Ciśnienie wprawdzie prawidłowe, ale puls nędzny (chociaż nie wiem, czy 55 zasługuje już na zaszczytną nazwę bradykardii;) Przy okazji, polecam ciekawą stronę dla anglojęzycznych.
PS.Jestem na tropie. Ciśnienie wprawdzie prawidłowe, ale puls nędzny (chociaż nie wiem, czy 55 zasługuje już na zaszczytną nazwę bradykardii;) Przy okazji, polecam ciekawą stronę dla anglojęzycznych.
poniedziałek, 8 lipca 2013
terapia grupowa
Cóż... Osobiście nie polecam.
Jedyne w miarę sensowne wskazanie w tym kierunku to przeświadczenie o własnej wyjątkowości... Idź i dowiedz się, że inni mają tak samo. Odkrywcze jak nie wiem, co :P
Prawdę powiedziawszy, nie mam nic wspólnego z ludźmi, których poznałam na terapii (dla porządku: chodziłam na t.psychodynamiczną). Było to ciekawe doświadczenie, owszem. Jeśli masz czas i chęć, być może warto tego doświadczyć, ale słowo "terapia" jest tu dla mnie nadużyciem.
PS.Czy wspominałam już, że w ogóle nie wierzę w psychoterapię? ;)
Jedyne w miarę sensowne wskazanie w tym kierunku to przeświadczenie o własnej wyjątkowości... Idź i dowiedz się, że inni mają tak samo. Odkrywcze jak nie wiem, co :P
Prawdę powiedziawszy, nie mam nic wspólnego z ludźmi, których poznałam na terapii (dla porządku: chodziłam na t.psychodynamiczną). Było to ciekawe doświadczenie, owszem. Jeśli masz czas i chęć, być może warto tego doświadczyć, ale słowo "terapia" jest tu dla mnie nadużyciem.
PS.Czy wspominałam już, że w ogóle nie wierzę w psychoterapię? ;)
środa, 3 lipca 2013
:(((
Miałam tak skromne plany na popołudnio-wieczór, ale i tak zawaliłam...
Po co w ogóle robić plany? I tak jestem jak plankton bezwolna... Tylko że plankton ma swoje miejsce w przyrodzie, jest pożyteczny, inne stworzenia mogą się nim pożywić, no i fitoplankton produkuje tlen. Człowiek nawet w trumnie się marnuje:(
Po co w ogóle robić plany? I tak jestem jak plankton bezwolna... Tylko że plankton ma swoje miejsce w przyrodzie, jest pożyteczny, inne stworzenia mogą się nim pożywić, no i fitoplankton produkuje tlen. Człowiek nawet w trumnie się marnuje:(
...
Myślę, że powinnam pisać częściej. Jeśli ten blog komuś ma kiedyś pomóc (jedyny sens, jaki widzę w pisaniu)...
Ostatnio nie działo się nic szczególnego, no, może poza odkryciem z dziedziny teologii (piekło nie jest takie straszne jak moja doczesność;) oraz dalszym kapcanieniem. Powoli dochodzę do wniosku, że renta nie była by może takim złym pomysłem... Tyle, że najpierw trzeba wrócić do leczenia i znów wszystko rozbija się o kasę.
Ostatnio nie działo się nic szczególnego, no, może poza odkryciem z dziedziny teologii (piekło nie jest takie straszne jak moja doczesność;) oraz dalszym kapcanieniem. Powoli dochodzę do wniosku, że renta nie była by może takim złym pomysłem... Tyle, że najpierw trzeba wrócić do leczenia i znów wszystko rozbija się o kasę.
poniedziałek, 27 maja 2013
zostało więc nas troje........
Przez cały dzień nie mogłam się zmobilizować, żeby zgarnąć króliczego trupka, to teraz mam. Konkretnie, mam zgagowate mdłości:( Przypuszczam, że to nawrót wrzodów żołądka. Zbieram dolegliwości jak znaczki pocztowe dla P. - tylko, że ze znaczków jest przynajmniej jakiś pożytek...
sobota, 18 maja 2013
uporczywa terapia?
Zastanawiam się ostatnio, czy to dobrze, że Dobrzy Ludzie mi pomagają... Gdyby nie to, byłoby po mnie, zapewne, ale czy jest sens marnować środki na studnię bez dna?
***
Nie mam siły... Przetrwanie dnia jest bardzo trudne. Zrobienie czegoś więcej graniczy z niemożliwością:(((
***
Nie mam siły... Przetrwanie dnia jest bardzo trudne. Zrobienie czegoś więcej graniczy z niemożliwością:(((
środa, 1 maja 2013
jeszcze żyję...
Z dobrych wiadomości: póki co, przestałam miesiączkować. Jupi! Tylko tak dalej, precz z jedzeniem (zawsze mówiłam, że to mieszczański przesąd;)
Ze złych wiadomości: żarcia niet. Dla ścisłości, jest siano i jabłka, królikowi wystarczy. TUSZĘ, że użebrzę trochę psiej karmy na kredyt (jeśli przychodnia będzie otwarta w "święto"). Mix jabłek z mąką powinien być jadalny dla istoty ludzkiej, mam nadzieję.
Drugi dzień leżę w łóżku. Zawszeć to jakieś rozwiązanie problemu energii, pardon, braku energii. Dziś (no dobrze, wczoraj, choć blogowy zegar coś kręci) zwlekłam się na trzy godziny, żeby zanieść PITa (jedynie 13 przystanków, ale myślałam, że padnę - trochę ostatnio kuleję).
PS.Miałam napisać już dawno i zupełnie o czymś innym, ale komputer nawala, a obecnie nie mam siły - może napiszę w rocznicę:P
Ze złych wiadomości: żarcia niet. Dla ścisłości, jest siano i jabłka, królikowi wystarczy. TUSZĘ, że użebrzę trochę psiej karmy na kredyt (jeśli przychodnia będzie otwarta w "święto"). Mix jabłek z mąką powinien być jadalny dla istoty ludzkiej, mam nadzieję.
Drugi dzień leżę w łóżku. Zawszeć to jakieś rozwiązanie problemu energii, pardon, braku energii. Dziś (no dobrze, wczoraj, choć blogowy zegar coś kręci) zwlekłam się na trzy godziny, żeby zanieść PITa (jedynie 13 przystanków, ale myślałam, że padnę - trochę ostatnio kuleję).
PS.Miałam napisać już dawno i zupełnie o czymś innym, ale komputer nawala, a obecnie nie mam siły - może napiszę w rocznicę:P
sobota, 13 kwietnia 2013
-----------------------
Ciekawe, może wszyscy tak mają? Wdech-wydech, um-rzeć, um-rzeć...
Ale tylko mięczaki chodzą po lekarzach, zamęczają sobą innych...
Wiem, że życie to obowiązek, przeważnie także przyjemność (jedyna, gdzie wyglądam końca;). Wiem. Rozumowo się zgadzam. Tylko jestem zmęczona:(
Ale tylko mięczaki chodzą po lekarzach, zamęczają sobą innych...
Wiem, że życie to obowiązek, przeważnie także przyjemność (jedyna, gdzie wyglądam końca;). Wiem. Rozumowo się zgadzam. Tylko jestem zmęczona:(
niedziela, 7 kwietnia 2013
nie jest źle... to bardzo podejrzane;)
Ostatnio jestem w najlepszej formie od wielu miesięcy. Nie wiem, skąd mi się to wzięło.
Hipotezy robocze są dwie...
Hipotezy robocze są dwie...
wtorek, 5 marca 2013
sama nie wiem...
2-3 dni było lepiej, ale zastanawiam się, czy nie ma to związku z sytuacją finansową po prostu. Jeśli nie bardzo mamy co jeść i w dodatku szanse na kasę więdną z dnia na dzień, trudno jest być w formie.
niedziela, 24 lutego 2013
środa, 20 lutego 2013
miałam dzisiaj wizytę...
Nie dotarłam.
To wszystko zwyczajnie nie ma sensu.
W tej chwili jestem na krawędzi mojej wiotkiej wytrzymałości psychicznej, nie wiem, co jest poza nią.
"Pracuję" tyle, ile jestem w stanie. Gdyby to było możliwe, przestałabym. Wychodzenie z domu to koszmar. W sumie, co za różnica - i tak nie starcza na życie.
Brakuje mi tu bardzo wymownych emotek;)
To wszystko zwyczajnie nie ma sensu.
W tej chwili jestem na krawędzi mojej wiotkiej wytrzymałości psychicznej, nie wiem, co jest poza nią.
"Pracuję" tyle, ile jestem w stanie. Gdyby to było możliwe, przestałabym. Wychodzenie z domu to koszmar. W sumie, co za różnica - i tak nie starcza na życie.
Brakuje mi tu bardzo wymownych emotek;)
czwartek, 14 lutego 2013
poniedziałek, 11 lutego 2013
jeszcze żyję:S
Minęły dwa tygodnie od odstawienia. Wciąż codziennie wstaję z łóżka. Jem mniej więcej normalnie. No, może więcej;) Ale w mojej sytuacji problem z pożywieniem ma inną genezę, niezależnie od tego, co mogą sobie wyobrażać lekarze. Jeśli przetrwam, prawdziwe zaburzenia (binge eating disorder zapewne) mam jak w banku.
Gorzej z higieną i innymi przesądami:(((
Niemniej jednak, wciąż żyję...
Gorzej z higieną i innymi przesądami:(((
Niemniej jednak, wciąż żyję...
sobota, 26 stycznia 2013
dzień drugi
Tak, jest gorzej. Większa potrzeba końca niż zwykle.
Z drugiej strony, kilka drobnych problemów i padam, normalka.
Nie pamiętam, czy kiedyś było inaczej...
Z drugiej strony, kilka drobnych problemów i padam, normalka.
Nie pamiętam, czy kiedyś było inaczej...
niedziela, 20 stycznia 2013
:(((
Nawet mój własny pies mnie olewa. Uciekł cztery godziny temu. Kiedy rzucam coś do jedzenia, częstuje się, ale nie daje się złapać.
Zjadł już chyba wszystkie świństwa w okolicy, obwarczał się z sąsiadem, może kogoś przestraszył...
Zjadł już chyba wszystkie świństwa w okolicy, obwarczał się z sąsiadem, może kogoś przestraszył...
sobota, 12 stycznia 2013
...
Odstawiam leki. Zobaczymy, jaki będzie skutek z blogowego punktu widzenia - częstsze wpisy czy wcale?
W sumie nie wydaje mi się, aby ktoś mógł odnieść korzyść z mojego pisania, więc nie ma sensu marnować paliw kopalnych;)
W sumie nie wydaje mi się, aby ktoś mógł odnieść korzyść z mojego pisania, więc nie ma sensu marnować paliw kopalnych;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

